Mistrz olimpijski wierzy w Polaków. "Będę zaskoczony, jeśli nie będzie medalu"

Polscy panczeniści są główną nadzieją Polski na medale olimpijskie podczas tegorocznych igrzysk. Zbigniew Bródka zdradził swoje przemyślenia w tym temacie na łamach TVP Sport.
W ostatnich miesiącach polscy łyżwiarze szybcy prezentowali bardzo wysoką formę. Damian Żurek zajął drugie miejsce w Pucharze Świata na dystansie 500 metrów.
26-latek jest kandydatem do medalu zarówno w starcie na pół kilometra, jak i w rywalizacji na 1000 metrów. W łyżwiarstwie szybkim szans można też upatrywać w przypadkach Damiana Żurka i Kai Ziomek-Nogal. Oboje startują na 500 metrów.
Na tym nie koniec. Władimir Siemirunnij spróbuje powalczyć o miejsce na podium na dystansie 10 000 metrów. Wierzymy, że cała trójka przywiezie z Włoch medale.
- Zawsze podkreślam, że to są "tylko" szanse medalowe, oczywiście jak najbardziej podstawne. Cała trójka stawała na podium Pucharu Świata. Może za wyjątkiem Władka w tym sezonie, ale stawał na podium na mistrzostwach Europy. Natomiast jeżeli chodzi o niego, to ta dobra dyspozycja w biegach długich powinna być stabilna. Jeżeli stres startowy i wielkość imprezy go nie przerosną, to będę zaskoczony, jeżeli nie będziemy mieli medalu - powiedział Zbigniew Bródka w rozmowie z TVP Sport.
- Szanse pozostałej dwójki, czyli Kai i Damiana, również są jak najbardziej podstawne. Zdobywali miejsca na podium Pucharu Świata, ostatnio wygrywając w niemieckim Inzell. Mam nadzieję, że tę formę dowiozą do samych igrzysk i będzie ona bardzo wysoka, bo taka musi być na takiej imprezie. Na pewno muszą wykonać bezbłędny przejazd. Potrzeba też odrobiny szczęścia, aby wygrać o te setne, bądź tysięczne sekundy. Takich różnic się spodziewamy na dystansach, szczególnie tych sprinterskich. Nie można sobie pozwolić na błędy. Każdy błąd będzie kosztował wypadnięcie nawet w niektórych przypadkach z pierwszej dziesiątki - dodał.
Bródka sam jest mistrzem olimpijskim. W 2014 roku wywalczył złoto w Soczi na dystansie 1500 metrów.