Niebywała wpadka mistrza olimpijskiego. Pospadacie z krzeseł
O tej sytuacji Max Langenhan będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Mistrz olimpijski zanotował niebywałą wpadkę.
W Mediolanie oraz Cortinie d'Ampezzo pełną parą trwają igrzyska olimpijskie. W trakcie rywalizacji wyłoniło się już kilkoro multimedalistów. Jednym z nich został Max Langenhan.
Saneczkarz w niedzielę zdobył złoty medal w jedynkach, a w czwartek dorzucił do tego krążek takiego samego koloru w sztafetach. Przy okazji zaliczył jednak niebywałą wpadkę.
Czekając na przystanku autobusowym, zaczął przeglądać w telefonie nadesłane z Niemiec filmy z gratulacjami. Wówczas ktoś zadzwonił do saneczkarza.
Langenhan, niewiele myśląc, odrzucił połączenie, bowiem numer nie był zapisany w jego kontaktach. Wkrótce jednak sprawdził, kto się do niego dobijał.
Okazało się, że zadzwonił do niego kanclerz Niemiec Friedrich Merz. W wywiadzie z Bildem 26-latek nie krył zawstydzenia. Wyraził nadzieję, że jeszcze porozmawia z politykiem.
- Obiecałem sobie, że nie będę odbierać połączeń z nieznanych numerów. Przydarzyło mi się małe faux pas. Szanowny panie, bardzo przepraszam. Może jeszcze uda nam się pogadać - powiedział.
26-latek jest sześciokrotnym mistrzem świata, dwukrotnym mistrzem Europy oraz dwukrotnym zdobywcą Pucharu Świata. Odnosił ponadto sukcesy na poziomie młodzieżowym.