"Nijakie skakanie". Stoch brutalnie po nieudanym występie
Kamil Stoch nie zaliczył udanego występu w Innsbrucku. Trzykrotny mistrz olimpijski przyznał na antenie Eurosportu, że żałuje niezbyt dobrej próby. Chciał w inny sposób pożegnać się z legendarną skocznią Bergisel.
Stoch dość solidnie rozpoczął bieżącą edycję Turnieju Czterech Skoczni. W Oberstdorfie był 17., a w Garmisch-Partenkirchen zajął 20. miejsce.
W niedzielę 38-latkowi nie udało się awansować do drugiej serii. Skoczył bowiem tylko 119,5 metra i przegrał pojedynek z Maximilianem Ortnerem, który wylądował metr dalej.
Polak nie miał też szans na znalezienie się w gronie pięciu "lucky loserów". Dostał bowiem bardzo niskie noty za zepsute lądowanie. Zawody skończył dopiero na 41. pozycji.
- Lądowanie? Wypiął mi się tył narty, to był mój błąd. Zresztą trudno nawet powiedzieć, że to błąd, po prostu podszedłem krzywo do lądowania i później od razu byłem krzywo ustawiony do telemarku - powiedział Stoch na antenie Eurosportu.
- Trochę to skakanie było nijakie. Szkoda, bo lubię tę skocznię, zawsze tu jest świetna atmosfera. Ale czasu nie cofnę, trzeba to zaakceptować i iść dalej - dodał weteran, który po sezonie zakończy karierę.
Turniej Czterech Skoczni zakończy się w Bischofshofen. 6 stycznia o 16:30 rozpocznie się pierwsza seria konkursowa.