Oszaleli na puncie Tomasiaka. Ujawnił, co się dzieje po medalach

Kacper Tomasiak wywalczył w poniedziałek swój trzeci medal na igrzyskach olimpijskich. Wielki sukces polskiego skoczka sprawił, że coraz więcej zawodników chciałoby dołączyć do klubu, gdzie trenuje.
Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo są wyśmienite dla Kacpra Tomasiaka. Polak sięgał już po srebrny medal na normalnej skoczni i brązowy krążek na obiekcie dużym w Predazzo.
W poniedziałek dorobek 19-latka został powiększony o drugie miejsce w konkursie duetów. U jego boku wystąpił Paweł Wąsek. Dla starszego ze skoczków był to pierwszy medal olimpijski w karierze.
Jak przyznał Maciej Mrówka, czyli wójt gminy Wilkowice, w rozmowie z Polską Agencją Prasową, w najbliższym czasie Tomasiak ma zostać uhonorowany. Jak dokładnie? W przestrzeni publicznej spekulowano, że może zostać patronem nowego kompleksu klubu LKS Klimczok Bystra.
- Chciałbym, aby sposób tego upamiętnienia był ostatecznie pomysłem nie tylko władz gminy, ale także klubu. Zmiana nazwy kompleksu skoczni nie wchodzi jednak w grę - przyznał wójt Wilkowic.
Obecnie patronem jest Józef Przybyła. W 1964 i 1968 roku wystąpił na igrzyskach w Innsbrucku oraz Grenoble. W przyszłości ich śladem chcą pójść także inni skoczkowie. Jak ujawnił Mrówka, do obecnego klubu Tomasiaka dobija się coraz więcej skoczków chcących tam trenować.
- Prezes LKS Klimczok mówi, że co parę godzin odbiera telefon z pytaniem, czy można dołączyć do klubu - przyznał dla Eurosportu.
W trakcie trwających igrzysk olimpijskich na koncie Polski znalazły się cztery medale. Ten ostatni wywalczył Władimir Semirunnij. 23-latek zajął drugie miejsce w zawodach łyżwiarstwa szybkiego na 10 000 m.