Pertile tłumaczył się ze skrócenia konkursu. To usłyszał od zawodników
Damatyczny przeBieg miał konkurs duetów na igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina. Sandro Pertile po zawodach tłumaczył się z ich przedwczesnego zakończenia.
Konkurs duetów zadebiutował na igrzyskach. Wydarzenia, do których doszło na dużej skoczni w Predazzo, już na zawsze wryły się w olimpijską historię.
Wszystko przez wydarzenia z trzeciej serii zawodów. Nad skocznią nagle rozpętała się śnieżna nawałnica, która zmieniła warunki gry. Jury posłało w nich na stracenie Kacpra Tomasiaka. Gdyby nie decyzja o przerwaniu konkursu, która zapadła po jego próbie, Polacy (skakał też Paweł Wąsek) zapewne zakończyliby go bez medalu.
Działanie jury wywołało spore emocje. Rozgoryczeni mogą być Niemcy, bo znakomity skok Philippa Raimunda dawał im szansę na medal. Ostatecznie, po uznaniu za wiążących wyników po drugiej serii, przegrali go o 0.3 pkt. Szansę na podium stracili też czekający na ostatni skok Japończycy.
Pertile po zawodach bronił takiego rozstrzygnięcia. Według niego była to jedyna możliwość w tak trudnych warunkach.
- Wolę odwołać serię, niż mieć niesprawiedliwe wyniki. Oczywiście mogę zrozumieć, że niektórzy czują się pokrzywdzeni, ale przy exit gate zawodnicy mówili, że warunki na rozbiegu nie byłyby sprawiedliwe dla wszystkich z innym rozwiązaniem - powiedział Pertile, którego zacytował Jakub Balcerski ze Sport.pl.
Mistrzami olimpijskimi w wielkim stylu zostali Austriacy. Podium uzupełniła reprezentacja Norwegii.