Piesiewicz był brutalny. Tak potraktował wysłannika Małysza
Trwa awantura wokół składu reprezentacji Polski na igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Radoslaw Piesiewicz miał brutalnie potraktować wysłannika Polskiego Związku Narciarskiego na poniedziałkowe posiedzenie zarządu PKOl.
PZN wywołał spore zamieszanie przy ustalaniu kadry alpejczyków. Pierwotnie znalazła się w niej Nikola Komorowska, a nie Aniela Sawicka, która spełniła związkowe kryteria. Pierwsza z wymienionych ostatecznie zrezygnowała ze startu we Włoszech.
Do burzy doszło także wokół reprezentanta Polski w narciarstwie alpejskim. PZN chciał, żeby był nim Piotr Habdas. Nie pozwolił na to zarząd PKOl, który do kadry olimpijskiej powołał Michała Jasiczka.
Decyzja zapadła na poniedziałkowym posiedzeniu. PZN miał na nim reprezentować sekretarz generalny Tomasz Grzywacz. Adam Małysz, prezes związku, nie mógł być obecny z powodu zabiegu medycznego.
Grzywacz był wpisany na listę gości posiedzenia zarządu PKOl. Przegląd Sportowy Onet podał, że... Piesiewicz nie pozwolił mu na wejść na salę. Pod nieobecność sekretarza generalnego PZN przegłosowano, że w kadrze znajdzie się Jasiczek, a nie Habdas. PZN nie mógł bronić swoich racji.
Awantura wokół kadry będzie trwała. Grzywacz zapowiedział, że PZN wyśle pismo do Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), że nie bierze odpowiedzialności za start Jasiczka na igrzyska. Zawodnik nie ma aktualnych badań lekarskich i nie był ostatnio testowany antydopingowo.
- Piotr gwarantował nam starty w dwóch konkurencjach, Michał w jednej. Tak, to prawda – uzyskał jeden świetny wynik w Pucharze Europy. Jeden na dziesięć startów. W grudniu 2024. Pozostałych nie ukończył. I na tej podstawie jedzie na igrzyska. Prezes Piesiewicz i zarząd PKOl podjęli decyzję bez precedensu. Od teraz jak rozumiem będzie można rozdawać miejsca na igrzyskach politycznie, bez wysłuchania środowiska - powiedział Grzywacz w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
Inaczej sprawę widzi otoczenie Jasiczka. Jego ojciec Dariusz twierdzi, że zawodnik był dyskryminowany. W dodatku powołanie Jasiczka miało uzasadnienie w związkowych kryteriach.