Pijany skoczył w Planicy. Po latach wszystko wyznał
Przed laty Janne Ahonen skoczył w Planicy... pijany. Teraz wyznał, co sądzi na temat swojego postępowania.
Konkurs indywidualny Pucharu Świata w skokach narciarskich w Planicy w 2005 roku był jednym z najbardziej szalonych w historii dyscypliny: jednego dnia padły cztery rekordy świata.
Najpierw 231 metrów zaliczył Tommy Ingebrigtsen. Następnie 234,5 metra zanotował Bjoern Einar Romoeren. Po chwili 235,5 metra huknął Matti Hautamaeki. Na to 239 metrów kropnął wspomniany Romoeren.
Niewiele zabrakło, żeby padł piąty rekord świata. Janne Ahonen osiągnął bowiem 240 metrów. Nie ustał jednak skoku, przez co jego próba nie została zaliczona do oficjalnych statystyk.
48-letni Fin uderzył plecami oraz głową o zeskok. Został zniesiony ze skoczni na noszach. Dopiero po latach powiedział, że oddał skok po spożyciu alkoholu. Wrócił do tego w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
- To był jeden z najlepszych sezonów w mojej karierze. Drugi raz zdobyłem Kryształową Kulę. Jednak pod koniec kampanii nie miałem już tak dobrych wyników. W sobotnim konkursie w Planicy nie wypadłem najlepiej. Natomiast w niedzielnym konkursie byłem "zrelaksowany"... Nie wiem jednak, czy wylądowałbym, gdybym był trzeźwy i dzień wcześniej nie imprezował. W każdym razie oddałem dobre skoki - ocenił.
- Kiedy byłem w dobrej formie, miałem problem. Być może wynikało to z tego, że byłem cięższy i wyższy od innych. Nie było łatwo wykonywać telemark, gdy lądowałem poza rozmiarem skoczni - poinformował.
Ahonen to legenda dyscypliny. 48-letni Fin ma na koncie dwa srebrne medale igrzysk olimpijskich i dużo wygranych w mistrzostwach świata i Pucharze Świata. Obecnie próbuje swoich sił w narciarstwie szybkim.