Polskie olimpijki wybuchły ze złości. "To jest żałosne"
Linda Weiszewski i Klaudia Adamek w piątek rozpoczęły zmagania na zimowych igrzyskach. Polskie bobsleistki zdecydowanie nie były zadowolone ze swoich wyników, o czym opowiedziały na antenie TVP Sport.
Adamek przeszła już do historii polskiego olimpizmu. 26-latka została pierwszą zawodniczką, która reprezentowała nasz kraj zarówno na letnich, jak i zimowych igrzyskach.
W 2021 roku wystartowała w Tokio w sztafecie 4 x 100 metrów. Następnie lekkoatletka zmieniła dyscyplinę, próbując swoich sił w bobslejach. Poszło jej na tyle dobrze, że wywalczyła kwalifikację olimpijską.
Adamek w parze z Lindą Weiszewski rozpoczęły walkę we Włoszech od uzyskania 15. wyniku. Drugi ślizg był o ponad pół sekundy wolniejszy, przez co spadły na 22. lokatę.
- Przecież to jest żałosne. Inne zawodniczki uderzają wszędzie, gdzie się da, a i tak robią dobry czas. Gdy zobaczyłam po przejeździe ósemkę, pomyślałam: to chyba jakiś żart. Po pierwszym ślizgu cieszyłabym się, że jestem w TOP8, ale po drugim chciałam zobaczyć jedynkę. Po prostu zamarłam w tym bobsleju - grzmiała Weiszewski w rozmowie dla TVP Sport.
- Jesteśmy dużo lepiej przygotowane i treningi to pokazywały. Wiem, ile mogę z siebie dać, więc jestem rozczarowana. Liczę, że w sobotę los się odmieni i nie skończymy po pierwszym ślizgu - dodała Adamek.
Trzeci i czwarty ślizg w olimpijskiej rywalizacji bobsleistek odbędzie się w sobotę o 19:00 i 21:05. Do ostatniego startu przystąpi tylko 20 najwyższej sklasyfikowanych par.