Siemirunnij objął prowadzenie. Oto, co stało się potem

Władimir Siemirunnij niestety nie wywalczył kolejnego medalu olimpijskiego. Reprezentant Polski tuż po swoim starcie był pierwszy, ale ostatecznie zajął dziesiąte miejsce w rywalizacji na dystansie 1500 metrów.
Siemirunnij perfekcyjnie rozpoczął zmagania na tegorocznych igrzyskach. W poprzednim tygodniu został wicemistrzem olimpijskim na dystansie 10 000 metrów. W czwartek 23-latek przystąpił do zmagań na 1500 metrów.
Polak wystartował w szóstej parze, jego rywalem był Casey Dawson. Nasz reprezentant dość spokojnie zaczął bieg. Drugie okrążenie przejechał w 26,5 sekundy. Przed ostatnim kółkiem miał siódmy wynik w stawce, ale znakomicie finiszował.
Siemirunnij dojechał na metę z czasem 1:45.37. Po swojej próbie był pierwszy. W tamtym momencie nie wiedział, które miejsce finalnie zajmie, ponieważ do startu szykowało się jeszcze dziewięć par.
W siódmym duecie wyniku Polaka nie przebili ani Metodej Jilek, ani Hendrik Dombek. Lepszego czasu nie zdołali też wykręcić Didrik Strand oraz Alexander Farthofer. Po ósmej parze nastąpiło czyszczenie lodu.
Min-Seok Kim przejechał 1500 metrów o 0,24 sekundy szybciej od Siemirunnija. Niedługo potem Gabriel Odor zepchnął Polaka na trzecią lokatę. W grze pozostało wówczas jeszcze dziesięciu zawodników.
Po 11. parze Siemirunnij definitywnie stracił szansę na medal. Joep Wennemars objął prowadzenie, bijąc rekord olimpijski (1:43.05). Holender jechał w parze z Daniele Di Stefano, który wskoczył na drugie miejsce. Nasz reprezentant spadł na piątą lokatę. A kolejni uczestnicy byli jeszcze mocniejsi.
Rekord olimpijski Wennemarsa przetrwał bardzo krótko. Przebił go Zhongyan Ning z czasem 1:41.98. W ostatniej parze jechał Jordan Stolz, jeden z faworytów do złota. Amerykanin wywalczył srebro. Nikt nie przebił wyniku Ninga, który został mistrzem olimpijskim. Brązowy medal padł łupem Kjelda Nuisa. Siemirunnij uplasował się na dziesiątej pozycji.