Siemirunnij oddał medal olimpijski. Oto, co go spotkało

Siemirunnij oddał medal olimpijski. Oto, co go spotkało
IMAGO / pressfocus
Władimir Siemirunnij oddał medal olimpijski na cele charytatywne. Oto, co go spotkało niedługo później.
Niedawno influencer Łatwogang przeprowadził w sieci dziewięciodniową transmisję na żywo. Jej celem było popularyzowanie zbiórki pieniędzy dla chorych na nowotwory podopiecznych fundacji Cancer Fighters.
Dalsza część tekstu pod wideo
W tym czasie na transmisji pojawiła się moc postaci ze świata sportu. W mieszkaniu Łatwoganga zameldowali się Jan Błachowicz i Dariusz Szpakowski, zdalnie obecni byli Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny.
W niedzielę influencera odwiedził Władimir Siemirunnij. Nie tylko ogolił głowę w geście solidarności z chorymi na nowotwory, lecz także przekazał wywalczony na igrzyskach olimpijskich srebrny medal na licytację.
Niedługo później Siemirunnij wytłumaczył swoją decyzję. Przekazał, że jego gest spotkał się z docenieniem w sieci.
- Można powiedzieć, że życie pisze nieoczekiwane scenariusze. Jak to zobaczyłem, to... Po prostu uznałem, że to najlepszy moment, żeby pomóc. Igrzyska olimpijskie były ponad dwa miesiące temu i myślę, że teraz ten medal dzięki takiej akcji przyłoży się do wielkiej rzeczy - wyznał.
- Powiem szczerze, że do mnie napisało wiadomości więcej ludzi niż po igrzyskach olimpijskich. Naprawdę. Bardzo dużo ludzi zwróciło się do mnie. Nie wiedziałem, że taki będzie oddźwięk, a ja po prostu chciałem pomóc, dając coś od siebie - powiedział w rozmowie z Interią.
W ramach akcji zebrano około 251 milionów złotych. Wszystko wskazuje na to, że zostanie ona powtórzona za rok.

Dyskusja

Przeczytaj również