Skandal na IO. Pijana dziennikarka relacjonowała na żywo
Skandal na igrzyskach olimpijskich. Relację na żywo przeprowadziła pijana dziennikarka Danika Mason.
W Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo pełną parą trwają igrzyska olimpijskie. Więcej niż o sportowcach w ostatnich godzinach mówi się jednak o dziennikarce australijskiego Channel 9 Danice Mason.
W środę Mason zdawała w magazynie "Today" relację na żywo z najważniejszych i najciekawszych wydarzeń na imprezie czterolecia. Nie przeszła ona niezauważona - kobieta była bowiem pijana.
Mason mówiła bełkotliwym głosem, mając problem ze skonstruowaniem spójnej i sensownej wypowiedzi. Wielokrotnie odbiegała od rozpoczynanych wątków, niekiedy całkiem zbaczając z tematu.
- Dosłownie, cena kawy u nas jest git majonez, jednak do ceny kawy w Stanach Zjednoczonych będziemy musieli się przyzwyczaić. Nie jestem też pewna co do legwanów, dokąd z nimi zmierzamy - stwierdziła.
Jej słowa wywołały burzę w mediach społecznościowych. Część internautów przekonywała, że nie stało się nic złego. Część zarzucała jej brak profesjonalizmu i namawiała, by ściągnąć ją z anteny.
Nazajutrz kobieta odniosła się do skandalu: przekazała, że spożywała alkohol i przeprosiła widzów. Jej pracodawca podjął decyzję, że pozostanie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo do końca igrzysk olimpijskich.
- Całkowicie źle oceniłam sytuację. Nie powinnam była pić, szczególnie w takich warunkach. Jest zimno, jesteśmy na wysokości, a brak kolacji też zrobił swoje. Chcę jednak wziąć pełną odpowiedzialność. To nie jest standard, który sama sobie wyznaczam. Dlatego szczerze przepraszam i dziękuję wszystkim za wiadomości, które otrzymałam - wspomniała.
Mason to jedna z najpopularniejszych dziennikarek w australijskich mediach. Pracuje w Channel 9 od wielu lat. Jest znana z prowadzenia programów i wywiadów na temat National Rugby League.