"To harakiri". Ekspert wyjaśnił, co zrobił Semirunnij

"To harakiri". Ekspert wyjaśnił, co zrobił Semirunnij
IMAGO / pressfocus
Władimir Semirunnij pojechał po srebrny medal olimpijski w kasku. Paweł Zygmunt, były olimpijczyk, wyjaśnił, jakie miało to znacznie dla przebiegu rywalizacji w łyżwiarskim biegu na 10 000 m.
Reprezentant Polski był jedynym zawodnikiem w stawce, który zdecydował się na start w kasku. W podobnym ekwipunku znacznie częście można zobaczyć kolarzy rywalizujących na torze czy w jeździe indywidualnej na czas.
Dalsza część tekstu pod wideo
Zygmunt podkreśla, że kask poprawia aerodynamikę, a to z kolei może pomóc w osiągnięciu czasu. Z drugiej strony - pogarsza komfort zawodnika.
- Ponad 12 minut wyścigu to mordercze wyzwanie, a w kasku to po prostu fizjologiczne harakiri. Organizm przy maksymalnym wysiłku grzeje się niesamowicie, a gdy gorące powietrze ma znacznie mniej przestrzeni, by uciec, to podczas jazdy można mieć uczucie, jakby jechało się z gotującą głową. Dyskomfort to mało powiedziane - powiedział Zygmunt w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty.
Czterokrotny olimpijczyk podkreśla, że Semirunnij od dłuższzego czasu przyzwyczajał organizm do jazdy w kasku. 23-latek uchodzi za zawodnika przywiązującego dużą wagę do detali.
- To nie jest ani przyjemne, ani łatwe, ale jeśli tylko uda się do tego przyzwyczaić, to ostatecznie może dać przewagę nad rywalami. Przy prędkości 50 km/h każda poprawa aerodynamiki robi ogromną różnicę - podsumował Zygmunt.
Semirunnij ma przed sobą kolejne starty w Mediolanie. Ma wziąć udział m.in. w biegu ze startu wspólnego.
Bartosz - Wlaźlak
Bartosz WlaźlakDzisiaj · 14:17
Źródło: WP Sportowe Fakty

Przeczytaj również