Vonn przemówiła po dramacie na igrzyskach. Poruszające wyznanie

W niedzielę Lindsey Vonn zaliczyła groźny upadek podczas zawodów w zjeździe na igrzyskach olimpijskich. Amerykanka została zabrana do szpitala, gdzie zdiagnozowano bardzo poważne złamanie nogi. W długim wpisie wyjaśniła, co tak naprawdę się stało na stoku.
Niespełna dwa tygodnie temu Lindsey Vonn wywróciła się w trakcie zmagań Pucharu Świata w Cans-Montanie. Po przejściu badań okazało się, że uszkodziła więzadła krzyżowa w kolanie. Mimo fatalnej diagnozy postanowiła przystąpić do trwających igrzysk olimpijskich.
Amerykanka chciała walczyć o medal w zjeździe podczas zawodów w Cortinie d'Ampezzo. Zaraz po rozpoczęciu swojej próby wypadła z trasy, runęła na stok i długo nie mogła się z niego podnieść. Na miejscu musiał zjawić się helikopter, który zabrał Vonn prosto do szpitala.
W poniedziałek gwiazda narciarstwa alpejskiego dodała poruszający wpis. Z jej słów wynika, że o upadku zadecydowało raptem 12 centymetrów. W najbliższym czasie przejdzie natomiast kilka operacji.
- Wczoraj moje marzenie o igrzyskach olimpijskich nie spełniło się tak, jak sobie wymarzyłam. To nie było zakończenie jak z bajki, to było po prostu życie. Odważyłam się marzyć i tak ciężko pracowałam, żeby to osiągnąć. W zjeździe narciarskim różnica między strategiczną linią a katastrofalną kontuzją może wynosić zaledwie 12 centymetrów. Byłam po prostu o 12 centymetrów za blisko linii, kiedy moja prawa ręka zahaczyła o bramkę, skręcając mnie i powodując upadek. Moje więzadło krzyżowe przednie i przeszłe kontuzje nie miały z tym wypadku nic wspólnego. Niestety, doznałam złożonego złamania kości piszczelowej. Stan jest obecnie stabilny, ale będzie konieczne przeprowadzenie kilku operacji, aby nogę prawidłowo wyleczyć - napisała Vonn.
- Chociaż wczorajszy dzień nie zakończył się tak, jak się spodziewałam, i pomimo intensywnego bólu fizycznego, jaki mi to sprawiło, nie żałuję. Stanie wczoraj na linii startu było niesamowitym uczuciem, którego nigdy nie zapomnę. Świadomość, że stoję tam i mam szansę na wygraną, była sama w sobie zwycięstwem. Wiedziałam też, że narciarstwo to ryzyko. To zawsze był i zawsze będzie niezwykle niebezpieczny sport - dodała.
Lindsey Vonn uchodzi za jedną z najlepszych alpejek w historii. Na jej koncie są trzy medale olimpijskie, w tym jeden złoty z Vancouver.