Polka ogłasza ws. dyskwalifikacji Ukraińca na IO. Szok. "Bronimy wartości olimpijskich"

Polka ogłasza ws. dyskwalifikacji Ukraińca na IO. Szok. "Bronimy wartości olimpijskich"
IMAGO / pressfocus
Maja Włoszczowska zabrała głos w sprawie zdyskwalifikowania Władysława Heraskewycza. Polska członkini MKOl-u starała się wyjaśnić, co stało za decyzją o wykluczeniu z igrzysk zawodnika - na jego kasku umieszczono wizerunki ukraińskich sportowców, którzy stracili życie na wojnie z Rosją.
W miniony czwartek MKOl podjął szalenie kontrowersyjną decyzję. Władysław Heraskewycz, ukraiński skeletonista, został wykluczony z IO 2026. Powodem był kask zawodnika. Znalazły się na nim wizerunki ukraińskich sportowców, którzy zginęli podczas wojny z Rosją. Sprawę opisywaliśmy TUTAJ.
Dalsza część tekstu pod wideo
MKOl uznał, że doszło do naruszenia zasad Karty Olimpijskiej. Zwrócono uwagę na chęć odpolitycznienia całej imprezy, co miało podkreślać wartości olimpijskie. Takie stanowisko przedstawiła Maja Włoszczowska, czyli przedstawicielka Polski w MKOl-u.
- Przygotowujemy właśnie stanowisko całej komisji zawodniczej, ponieważ wiadomo, że wszystkim jest bardzo przykro, że zawodnik nie wystartuje. Natomiast bronimy wartości olimpijskich. Bronimy tego, aby same zawody sportowe były pozbawione wszelkich manifestów. Stale prowadzimy konsultacje z zawodnikami i absolutnie większość zawodników, gdzie te konsultacje obejmują kilka tysięcy sportowców z całego świata, głosuje zawsze za tym, żeby zawody były czyste od wszelkich manifestów - powiedziała dla Interii.
- Jednocześnie jako zawodnicy walczymy o to, aby ta wolność ekspresji gdzieś pozostawała i tutaj możliwości jest bardzo dużo. Bo to są właśnie social media, całe mixed-zone. Czyli zawodnik mógłby, będąc już na mecie, dostać kask i z tym kaskiem wejść do mixed-zone, czyli w nim udzielać tam wywiadu. Więc on dostał naprawdę wszystkie możliwe opcje - dodała.
- Naprawdę MKOl dołożył wszelkich starań, aby przekonać zawodnika do startu i dać mu możliwości ekspresji zgodne z wszystkimi naszymi zasadami, zgodne z kartą olimpijską, zgodne z wszystkimi przewodnikami. Bardzo przykro, że on zdecydował inaczej, jednocześnie to jest jego decyzja, ma do niej prawo - zaznaczyła.
Włoszczowska zaznaczyła także, że decyzja MKOl-u nie oznacza poparcia dla działań Rosji. Była kolarka podkreśla, że nikt nie odmawia Ukraińcom racji, ale zasady są dla MKOl-u ważniejsze.
- My absolutnie wszyscy jesteśmy po jego stronie i z nim sympatyzujemy oraz mamy mnóstwo empatii. Tutaj w ogóle nikt nie ma wątpliwości, kto jest agresorem, a kto jest atakowany i absolutnie MKOl udziela stuprocentowego wsparcia. Natomiast te zasady są po to, aby tak naprawdę uchronić też sportowców od nacisków krajów i od nacisków rządów. Abyśmy na zawodach sportowych mogli skupić się tylko i wyłącznie na sporcie. Jeżeli raz zrobimy wyjątek, to za chwilkę będziemy musieli tę furtkę otwierać cały czas i igrzyska olimpijskie staną się miejscem do właśnie manifestów politycznych - podsumowała.
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 07:59
Źródło: Interia.pl

Przeczytaj również