Zgarnął sześć medali igrzysk. Nie zgadniecie, jaką dostał premię
Johannes Klaebo zgarnął wszystko, co było do zgarnięcia i sięgnął po sześć złotych medali igrzysk olimpijskich. Na tym dobre wieści się kończą. W Norwegii nie może bowiem liczyć na premie finansowe.
Tegoroczne igrzyska olimpijskie powoli zmierzają w kierunku końca. Jednogłośną gwiazdą tej imprezy został oczywiście Johannes Klaebo. Norweski biegacz wraca do domu z dorobkiem sześciu triumfów.
29-latek zgarniał złote medale w sprintach indywidualnym oraz drużynowym, biegu łączonym na dystansie 10 km, indywidualnym na 10 km i sztafecie. W sobotę wygrał także bieg masowy na 50 km.
Mimo fenomenalnego wyczynu Klaebo nie będzie mógł liczyć na premie finansowe od Norweskiego Komitetu Olimpijskiego (NOK). Federacja nie przewiduje nagród za medale zgarnięte na igrzyskach. Zamiast tego biegacz narciarski otrzyma tort oraz maskotkę.
Zamiast jednorazowej nagrody finansowej na konto multimedalisty olimpijskiego co roku ma trafiać stypendium sportowe. Jak ujawnił szef ds. komunikacji NOK, Tore Oevrebo, wyniesie ono 15 tys. euro.
Nasi medaliści olimpijscy otrzymują natomiast automatycznie stypendium sportowe w wysokości 15 tysięcy euro w skali roku, bez względu na liczbę miejsc na podium - powiedział w rozmowie z NRK.
Norwegia nie jest jedynym krajem, który nie przekazuje swoim sportowcom nagród finansowych za szczególne osiągnięcia podczas igrzysk. Identyczna polityka jest stosowana w Islandii i Szwecji. Inaczej wygląda to w Polsce. Złoci medaliści igrzysk są nagradzani przez Polski Komitet Olimpijski kwotą w wysokości 500 tys. zł. Za drugie miejsce otrzymuje się 400 tys. zł. Brązowy krążek wyceniono na 300 tys. euro. W tym roku sportowcy otrzymywali również nagrody w postaci kryptowalut. Na dodatkowe premie mogli ponadto liczyć od ministerstwa sportu.