Chwalińska zaczęła jak z nut. Później była bezradna
Maja Chwalińska przegrała swój pierwszy mecz podczas turnieju WTA 500 w Monterrey. Polka uległa w trzech setach Alycii Parks. Było 6:3, 2:6, 2:6.
Mecz rozpoczął się po myśli Chwalińskiej. Polka, która była rozstawiona z "trójką", przełamała rywalkę już w pierwszym gemie. Później kontrolowała przebieg gry. Korzystała z licznych błędów Parks. Sama była bardzo pewna w swoich gemach serwisowych, w których oddała tylko jedną wymianę. Seta zakończyła kolejnym przełamaniem. Wynik 6:3 i przebieg gry był dobrym prognostykiem na resztę spotkania.
W drugiej partii doszło do zwrotu. Parks zaczęła grać znacznie lepiej, szybko przełamała Chwalińską i nie pozwoliła jej na odrobienie strat. Sama raz jeszcze zwyciężyła przy jej serwisie. Było 6:2 dla Amerykanki.
Kluczowy dla losów całego meczu był trzeci gem decydującego seta. Chwalińska przy swoim serwisie prowadziła 40:0, ale mimo tego dała się przełamać. Parks poszła za ciosem. Raz jeszcze wygrała przy podaniu Polki, a w dodatku bardzo dobrze serwowała. Chwalińska nie była w stanie jej naruszyć. Efekt? 6:2 dla Parks.
Chwalińska odpadła w singlu, ale w Monterrey walczy też w deblu w parze z Sinją Kraus. W nocy z czwartku na piątek Polska i Austriaczka zagrają z Shuko Aoyama i En Shuo Liang.