Chwile grozy na US Open. Chłopiec miał mnóstwo szczęścia [WIDEO]

Chwile grozy na US Open. Chłopiec miał mnóstwo szczęścia [WIDEO]
X / @Eurosport_PL
Mnóstwo szczęścia miał chłopiec do podawania piłek w starciu Sho Shimabukuro - Arthur Rinderknech. Na US Open miały miejsce chwile grozy.
W niedzielę rozpoczęło się US Open. Jednym z pierwszych meczów tegorocznej edycji było spotkanie Sho Shimabukuro z Arthurem Rinderknechem. Rywalizacja była bardzo zacięta.
Dalsza część tekstu pod wideo
Koniec końców stanęło na czterech partiach. Japończyk przegrał z Francuzem 7:6(4), 2:6, 6:7(4), 2:6. Nie o rezultacie zrobiło się jednak najgłośniej.
W trzecim gemie trzeciego seta doszło do szokującej sytuacji. Po zagraniu Rinderknecha Shimabukuro był zmuszony pobiec do linii końcowej. Wiedział jednak, że nie dosięgnie piłki.
Rzucił zatem rakietą, licząc, że piłka się od niej odbije i nie wiedząc, że zdobyty w ten sposób punkt nie zostałby uznany. Co więcej, rakieta trafiła chłopca do podawania piłek.
W ostatniej chwili chłopiec wykonał unik i nie ucierpiał tak, jak mogłoby się wydawać. Podał tenisiście rakietę, z kolei ten przybił z nim piątkę.
Wszystko wskazuje na to, że tenisista uniknie kary. Nie było to bowiem działanie z premedytacją, jak zdarzało się w identycznych sytuacjach.
Michał - Boncler
Michał BonclerDzisiaj · 10:24
Źródło: Eurosport

Dyskusja

Przeczytaj również