Gwiazda przeżyła chwile grozy. "Nie nadawał się do dalszej jazdy"
Coco Gauff przeżyła chwile grozy podczas Roland Garros. Gwiazda wzięła udział w poważnym zdarzeniu.
Roland Garros nie zamierza się zatrzymywać. We wtorek odbyły się ostatnie spotkania pierwszej rundy. Wśród nich znalazł się mecz Coco Gauff z Taylor Townsend.
Rywalizacja na korcie Philippe'a Chatriera nie potrwała długo. Gauff wygrała z Townsend 6:4, 6:0. Niewiele jednak brakowało, żeby starcie się nie odbyło.
Gauff miała bowiem problem z dotarciem na kort. Samochód, którym podróżowała, ucierpiał w poważnym zdarzeniu. Szczegóły przedstawiła sama zainteresowana.
- Szlaban miał pójść w górę i policjant dał kierowcy znak, że możemy jechać. Słupek blokujący wjazd wcale się jednak nie schował. I wtedy w niego uderzyliśmy. Poczuliśmy wstrząs i w tym momencie rozlałam sok w aucie - powiedziała w rozmowie z TNT Sports.
- Palnęłam tylko: "Dobra, możemy jechać dalej". Jednak kiedy wysiadłam, zobaczyłam, że pojazd nie nadawał się do dalszej jazdy - przekazała.
W trybie awaryjnym wezwano taksówkę, która podwiozła Gauff do bram kompleksu Jean Bouin. Tam przesiadła się do innego pojazdu.
W czwartek Gauff zmierzy się z Mayar Sherif. W kolejnych rundach mogą zaś czekać ją potyczki z Anastazją Potapową i Anną Kalinską.