Hurkacz zabrał głos po porażce. "Piłka się nie słuchała"
Hubert Hurkacz odpadł z Australian Open w drugiej rundzie. 28-latek wyjaśnił przed kamerami Eurosportu, dlaczego nie zdołał nawiązać równorzędnej rywalizacji z Ethanem Quinnem.
Na początku stycznia Hurkacz wrócił do gry po półrocznej przerwie. Podczas United Cup nie było po nim widać śladu kontuzji. Pomógł wygrać Polsce cały turniej, odnosząc zwycięstwa nad Alexandrem Zverevem czy Taylorem Fritzem. W czwartek "Hubi" zaprezentował się ze znacznie gorszej strony. W drugiej rundzie Australian Open trafił na Ethana Quinna i przegrał 4:6, 6:7, 1:6.
Polak został zapytany, co sprawia, że potrafi wygrywać z topowymi tenisistami, a zdarzają mu się wpadki z potencjalnie słabszymi rywalami. Quinn jest sklasyfikowany na 80. miejscu w rankingu ATP, zatem teoretycznie łatwiej go pokonać niż np. Zvereva.
- To pokazuje, jak małe są różnice między zawodnikami w tourze. Dziś nie grałem oczywiście dobrze, w tamtych meczach w United Cup prezentował się lepiej. Tak czasem bywa. Może jest mi łatwiej z zawodnikami, z którymi wcześniej grałem, mogę mieć bardziej klarowną taktykę i plan na grę. Z Ethanem nie grałem wcześniej, nigdy nie odbijałem z nim piłek i nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać - przyznał Hurkacz przed kamerami Eurosportu.
Wrocławianin zwrócił też uwagę, że problemem była jego gra w kluczowych momentach meczu. W pierwszym i drugim secie wypracowywał break pointy, których później nie wykorzystywał. Z kolei Quinn grał rewelacyjnie pod presją.
- Walczyłem jak mogłem, miałem swoje okazje i w tych momentach nie zagrałem dobrych punktów, które pomogłyby złapać momentum. Trzeba oddać rywalowi, że dobrze grał, dobrze serwował, a mnie nie udało się wejść na ten poziom - ocenił Hurkacz.
- Tak czasem bywa, zdarzył się słabszy dzień. Może miałem trochę za duże oczekiwania względem siebie, względem tego turnieju. Zawsze na turniejach wielkoszlemowych chcę dać z siebie coś ekstra, wierzyłem, że mogę zagrać bardzo dobrze, ale w tym roku korty w Melbourne mi nie leżały. Ciężko było zdobyć przewagę w wymianach, piłka się mnie nie słuchała - dodał.