Mocne słowa byłego trenera Świątek. "Nie wiemy, jakie demony są w jej głowie"
Iga Świątek niestety nie obroni tytułu mistrzyni Wimbledonu. Michał Kaznowski, były trener tenisistki, przeanalizował w rozmowie z Interią problemy, z którymi zmagała się podczas rywalizacji z Alexandrą Ealą.
Rok temu Świątek rewelacyjnie radziła sobie na londyńskich kortach. W finale Wimbledonu zdeklasowała wówczas Amandę Anisimovą wynikiem 6:0, 6:0.
Polka rozpoczęła tegoroczną edycję od zwycięstw nad Taylor Townsend i Karoliną Pliskovą. Niestety już w trzeciej rundzie musiała uznać wyższość Alexandry Eali, która wygrała 7:6, 6:2. O ile pierwszy set był niezwykle wyrównany, o tyle w drugim 21-latka zachowała chłodną głowę i zaprezentowała się znacznie lepiej od naszej reprezentantki.
U Świątek widoczne były negatywne emocje. Po przegranym tie-breaku rzuciła rakietą. W trakcie drugiej odsłony potrafiła krzyczeć z bezradności po nieudanych akcjach.
- Miałem wrażenie, że Iga zmaga się nie tyle z rywalką, ile sama z sobą. To była nierówna walka. Stąd brały się jej frustracje i rzucenie rakietą. Trener Roig bardzo chciał jej pomóc, ale nie mogła wejść na ten poziom koncentracji, który czyni ją zawodniczką nie do zatrzymania - powiedział Michał Kaznowski na łamach portalu Interią.
- Widać było, że szuka, że próbuje wyjść z sytuacji, ale płaciła za to błędami, które w efekcie mentalnie mocno ją kosztowały. Jak jej raz jakieś zagranie nie wyszło, to potem bała się do tego wrócić. Może Iga miała słabszy dzień. Może zbyt wiele rzeczy ją rozprasza. Ciężko jest się odciąć i w pełni skoncentrować a na tym poziomie, to jest niezwykle ważne. Niestety nie wiemy, jakie demony są w głowie Świątek. Na pewno jednak takie, że nawet Roig, choć był aktywny i chciał pokazać, że jest z zawodniczką, nie zdołał tego odwrócić - dodał były trener Świątek.
Porażka w trzeciej rundzie Wimbledonu poskutkuje spadkiem Polki w rankingu WTA. Na razie zjechała z trzeciego na szóste miejsce, ale na koniec turnieju może zajmować jeszcze niższą pozycję.