Niestety! Chwalińska poległa w finale Roland Garros. Faworytka była za mocna
Piękna przygoda Mai Chwalińskiej w stolicy Francji dobiegła końca! Polka przegrała z Mirrą Andriejewą 0:2 w finale Roland Garros. Mimo tego, że walczyła dzielnie, nie stanęła na drodze faworytki.
Tegoroczna edycja Roland Garros od początku układała się wybitnie dla Mai Chwalińskiej. Po przejściu przez kwalifikacje i zameldowaniu się w głównej drabince turnieju, nie dała szans kilku faworytkom. Polka ogrywała Qinwen Zheng, Marię Sakkari, Annę Kalińską i Dianę Sznajder.
Zadanie stojące przed Polką w finale turnieju w stolicy Francji było jednak dużo trudniejsze. Po drugiej stronie kortu znalazła się Mirra Andriejewa, czyli największa gwiazda młodego pokolenia na świecie. A na trybunach choćby Brad Pitt.
Początek meczu nie mógł rozpocząć się gorzej dla Chwalińskiej. Polka próbowała nękać Rosjankę skrótami, ale te w decydujących momentach nie przynosiły efektów. Po pierwszym z nich break-point zyskała Andriejewa. Nasza rodaczka zdołała się chwilowo wybronić, lecz przy kolejnej wymianie ciosów górą była już młoda gwiazda, która szybko zyskała przełamanie.
Chwalińska wróciła do gry i doprowadziła do remisu 1:1. Jej euforia nie trwała jednak długo. Przy drugim gemie serwisowym znów ofensywniej zaczęła grać Andriejewa. Na domiar złego błędów nie unikała Polka. Przy stanie 30:40 dla rywalki zagrała w aut i znów straciła punkt przy własnym podaniu. Na szczęście żadna z tenisistek długo nie potrafiła uzyskać stabilizacji przy własnym podaniu, co szybko poskutkowało kolejnym przełamaniem Chwalińskiej i wyrównaniem 2:2.
W piątym gemie doszło do prawdziwego zwrotu akcji. Po raz pierwszy w tym meczu serwisująca zawodniczka, w tym przypadku Polka, utrzymała serwis bez straty ani jednego punktu i objęła prowadzenie 3:2. Andriejewa momentalnie wróciła jednak na właściwe tory i również zapunktowała przy własnym serwisie na 3:3. Rosjanka miała tego dnia mnóstwo szczęścia. Przy stanie 15:15 w siódmym gemie trafiła prosto w linię, czym zdezorientowała biało-czerwoną, która nawet nie ruszyła do piłki. Chwilę później raz jeszcze zahaczyła o linię, zyskała break-pointa przy wyniku 30:40 i chwilę później po raz trzeci przełamała nasza zawodniczkę.
Końcówka pierwszego seta przebiegła pod znakiem totalnej dominacji ze strony Andriejewej. Przy własnym podaniu wygrała do 15. Chwilę później poszła zaś za ciosem i serią mocnych forhendów rozmontowała Chwalińską, przełamując ją bez straty punktów i wygrywając seta 6:3.
W drugą partię rozpędzona znów weszła Andriejewa. Faworytka świetne czuła się w polu serwisowym i gładko zgarnęła pierwszego gema przy własnym podaniu. Tego nie uczyniła zaś Polka. Rosjanka momentalnie zyskała break-pointy przy stanie 40:15, ale nie wykorzystała ich w pierwsze tempo. Chwalińska, przy małej pomocy warunków atmosferycznych i szalejącego wiatru, zdołała się wybronić dwoma skrótami. Przy równowadze popełniła jednak dwa proste błędy i dała się przełamać.
Chwalińska błyskawicznie mogła odrobić straty. W trzecim gemie prowadziła już 40:0 przy serwisie Andriejewej i miała aż trzy break-pointy. Wówczas reprezentantka Rosji weszła na kosmiczny poziom i za sprawą trzech skrótów doprowadziła do równowagi. Chwilę później wyszła zaś na prowadzenie 3:0 po bardzo wyraźnym aucie od Polki.
Niewykorzystane sytuacje po stronie 24-latki szybko się na niej zemściły. W następnym gemie Andriejewa przełamała ją bowiem do zera. Co więcej, nie zwolniła tempa i prowadziła w finale 5:0. W drugiej części meczu grała jak z nut, a koniec tego starcia zbliżał się wielkimi krokami.
Mimo wyraźnej różnicy klas Chwalińska zdołała ugrać gema honorowego i postanowiła postraszyć rywalkę. Im bliżej było końca meczu, tym coraz więcej błędów popełniała Andriejewa, co skrupulatnie wykorzystywała Polka. W siódmym gemie doprowadziła do break-pointa i po długim forhendzie pod linię zmusiła faworytkę do pomyłki, która uderzyła w aut. Na tablicy wyników było 2:5, a serwis miała Polka. Na wiele się to jednak nie zdało.
Rosjanka znów pokazała klasę, przeszła do ofensywy i trzema forhendami ustawiła losy gema, punktując przy serwisie Chwalińskiej. W efekcie Andriejewa domknęła mecz i wygrała go wynikiem 2:0 (6:3, 6:2). 19-latka została tym samym triumfatorką Roland Garros. Chwalińska i tak osiągnęła jednak życiowy sukces - Maju, Polska jest z Ciebie dumna!