Chwalińska zdradziła nazwisko idola. "Byłam fanką numer jeden"
Maja Chwalińska pisze historię podczas turnieju Roland Garros. 24-latka przy okazji zdradziła, kto w dzieciństwie był jej tenisowym idolem.
Chwalińska po raz pierwszy w karierze awansowała do drabinki głównej Roland Garros. Nie zadowoliła się przejściem kwalifikacji, wygrała sześć kolejnych meczów i dotarła do finału.
Jej popisy na mączce mogą delikatnie przypominać czasy Rafy Nadala, który triumfował w Paryżu. Hiszpan zainspirował wielu tenisistów. Iga Świątek nigdy nie ukrywała, że to właśnie 14-krotny mistrz Roland Garros jest jej największym idolem.
Z kolei Chwalińska przyznała, że w przeszłości mocniej trzymała kciuki za Rogera Federera. Jednocześnie podziwia każdego z tzw. "Wielkiej Trójki", którą tworzyli właśnie Federer, Nadal i Novak Djoković.
- Byłam fanką numer jeden Rogera Federera. Gdy zaczynałam z tenisem, wszystko się działo wokół Rogera. Później był Rafa Nadal, następnie Novak Djoković. Jestem bardzo wdzięczna za to, że mogłam dorastać w ich czasach. Modlę się, żeby Novak dalej grał, abym mogła go oglądać - powiedziała Chwalińska, cytowana przez WP Sportowe Fakty.
- Czasem wracam do starych meczów "Wielkiej Trójki" i to jest czysta poezja. Dzisiaj raczej staram się oglądać moich przyjaciół. Oglądam również Carlosa Alcaraza czy Jannika Sinnera. Jednak przed nimi była zdecydowanie "Wielka Trójka" - dodała.
W sobotę o 15:00 Chwalińska przystąpi do najważniejszego meczu w karierze. W finale Roland Garros zagra z Mirrą Andriejewą.