Polak oszukany w Roland Garros? Złożył oficjalny protest
Filip Pieczonka i Vit Kopriva przegrali z Edouardem Roger-Vasselinem i Hugo Nysem w Roland Garros. Polak ocenił, że został oszukany i złożył oficjalny protest.
Trwa Roland Garros. Na środę zaplanowano ostatnie mecze pierwszej rundy gry podwójnej. Wśród nich znalazło się spotkanie Filipa Pieczonki i Vita Koprivy z Edouardem Roger-Vasselinem i Hugo Nysem.
Polsko-czeski duet przegrał z francusko-monakijską parą 6:2, 6:7(5), 1:6. Do wielkiej kontrowersji doszło w dziewiątym gemie drugiego seta. Wydaje się, że przy wyniku 30-30 arbiter podjął złą decyzję.
Sędzia stwierdził, że po wygrywającym zagraniu po linii Polak krzyknął, zanim Roger-Vasselin i Nys dobiegli do piłki. Zinterpretował to jako przeszkadzanie w grze i przyznał punkt oponentom.
Polak podbiegł do stołka i zaprotestował. Według niego krzyknął widz zasiadający na trybunach. Od decyzji nie było jednak odwołania.
Zamiast piłki meczowej dla Polaka i Czecha był break point dla Francuza i Monakijczyka. Ci wykorzystali szansę. Zamiast 6:3 było 5:4.
- Decyzja sędziego trafiła się niefortunnie w strasznie słabym momencie. Byliśmy blisko, a ten wybór był bardzo kluczowy. Arbiter przekierował mnie do pani supervisor, od razu się do niej zgłosiłem. Takie sytuacje na pewno bolą, zwłaszcza na takiej imprezie, w moim debiucie, który mógłby być wygrany - wyznal w rozmowie z TVP Sport.
- Usatysfakcjonowałoby mnie po prostu, gdyby dostał jakąś karę. My, kiedy robimy coś źle, dostajemy kary, to czemu sędziowie mieliby nie dostawać kar lub jakichś degradacji? Może nie na stołek, tylko na linię? Złożyłem raport do pani supervisor, żeby arbiter otrzymał karę, którą powinien otrzymać za takie błędy. Powiedziała, że zobaczą tę sytuację. Moi oponenci widzieli, że to nie ja krzyknąłem - powiedział.
Rezultat nie ulegnie już jednak zmianie. Rywalizacja potrwa do kolejnej niedzieli. W ubiegłym roku po tytuły w grze podwójnej sięgnęli Marcel Granollers i Horacio Zeballos oraz Sara Errani i Jasmine Paolini.