Show Chwalińskiej! Legenda nagle postanowiła jej pomóc. "Gratulacje, Maja, gratulacje" [WIDEO]
![Show Chwalińskiej! Legenda nagle postanowiła jej pomóc. "Gratulacje, Maja, gratulacje" [WIDEO]](https://pliki.meczyki.pl/original/632/6a26924b4ef0e.jpg)
Zanim Maja Chwalińska wróciła do Polski, w studiu w Paryżu miały miejsce fantastyczne obrazki. Z pomocą Polce nieoczekiwanie przyszedł jeden z legendarnych tenisistów.
W niedzielę Maja Chwalińska pojawiła się w studiu TNT Sports, w którym obecni byli m.in. legendarni tenisiści Andrea Agassi czy John McEnroe. Rozmowa z pierwszym z nich okazała się hitem, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ. Zabawna była także scena, gdy zdziwiony McEnroe, legenda w czasach, gdy Chwalińskiej nie było na świecie, zapytał ją, czy naprawdę go rozpoznaje.
- Tak, jako dziecko oglądałam dużo tenisa, w sensie: vintage tenisa - odpowiedziała Polka, wywołując śmiech Amerykanina.
Potem McEnroe, wyraźnie zachwycony grą i postawą Chwalińskiej, postanowił dać jej nieoczekiwane wsparcie w staraniach o "dziką kartę" Wimbledonu.
- Nie grałem od dłuższego czasu i nie wiem do końca, jak działa ranking. Twój podniósł się na 23. pozycję (w rzeczywistości 21. - przyp. red.) (...) To oznacza, że jesteś od razu w Wimbledonie? - zapytał John McEnroe. - Czy podział był 6 tygodni temu i potrzebujesz "dzikiej karty"?
- Tak, dokładnie, to za późno. Byłam 114. w rankingu, gdy doszło do rozstawienia.
- Mamy więc idealną osobę, z którą można porozmawiać. Tim Henman jest w komitecie Wimbledonu - legendarny tenisista zwrócił się do obecnego w studiu Henmana. - Wydaje mi się, że to byłaby idealna [kandydatka]. Po tym, co osiągnęła - także jako osoba leworęczna - aby dostać dziką kartę. A ty przyznałbyś to jako pierwszy w studiu - dodał.
- O mój Boże, mam Johna po swojej stronie - wtrąciła się Chwalińska.
- Pełna zgoda, John - odparł Henman, w przeszłości medalista olimpijski, dziś faktycznie członek komitetu organizacyjnego Wimbledonu. Zaś McEnroe wypalił: - Gratulacje, Maja, gratulacje z okazji zdobycia "dzikiej karty".
Na oficjalną decyzję trzeba oczywiście poczekać, ale szanse Chwalińskiej, by zdobyć "dziką kartę" do turnieju głównego Wimbledonu, bez konieczności przebijania się przez kwalifikacje, faktycznie są spore. Czekamy zatem na dobre wieści.