Skandal na US Open? Tenisistka miała uderzyć rywalkę
Skandal za kulisami US Open? Jedna z tenisistek miała uderzyć przeciwniczkę poza światłem kamer.
Zmagania w US Open weszły w decydującą fazę. Nie tylko w grze pojedynczej, lecz także w grze podwójnej. W poniedziałek Su-wei Hsieh i Jelena Ostapenko wygrały z Hao-ching Chan i Mayą Joint 6:4, 6:4.
Rywalizacja w ramach trzeciej rundy stała pod znakiem tarć między zawodniczkami. Dochodziło do nich zarówno w trakcie spotkania, jak i po zakończeniu meczu.
Najpierw Hsieh i Ostapenko poskarżyły się sędziemu na zachowanie trenera Chan i Joint. Miał on klaskać i krzyczeć przy ich błędach, a także oceniać ich zagrania.
Następnie Hsieh i Chan nie podały sobie rąk przy siatce, choć pochodzą z tego samego kraju. Na koniec Chan opublikowała wpis w social mediach, w którym nie brakowało poważnych zarzutów wobec Hsieh.
- Zapomniałaś już, że w trakcie zmagań rangi WTA 1000 w Pekinie kupiłaś bilety przypadkowym ludziom, by usiedli przy korcie w trakcie rywalizacji i mi dokuczali? Potem ich namierzono i usunięto - uznała.
- Czy fakt, że więcej osób mnie wspierało, odebrałaś jako "zakłócanie spokoju"? Jeśli zamierzasz zarzucać mojemu teamowi prowokowanie, obraźliwe komentarze, powinnaś się upewnić, że to faktycznie ktoś z mojej ekipy je wypowiedział - oceniła.
Chan zarzuciła Hsieh, że za kulisami specjalnie uderzyła ją torbą. Przed starciem miała z kolei specjalnie ją obudzić, kopiąc krzesło, na którym ułożyła się do snu.
- Nie wiem, dlaczego tak się zachowujesz w miejscach, gdzie nikogo nie ma. Dużo sytuacji postanowiłam po prostu zignorować, bowiem nie chcę marnować niczyjego czasu, jednak ta sytuacja przelała czarę goryczy - podsumowała.
Hsieh i Chan miały ponadto nie podać sobie rąk, ponieważ w poprzednich latach taka sytuacja miała miejsce już trzy razy. US Open dobiegnie końca 13 września.