Świątek bez ogródek. "Dostałam tyle hejtu"
Iga Świątek jest jedną z najlepszych tenisistek świata. 25-latka na łamach portalu WP Sportowe Fakty opowiedziała o tym, jak stara sobie radzić z nagromadzeniem negatywnych komentarzy.
Świątek to jedna z najbardziej utytułowanych zawodniczek ostatnich lat. Wygrała aż sześć turniejów wielkoszlemowych, w tym cztery na paryskiej mączce.
W tym roku Iga jeszcze nie sięgnęła po żaden tytuł. Ostatnio odpadła w czwartej rundzie Roland Garros z Martą Kostiuk. Każda porażka Polki niestety wywołuje lawinę komentarzy, które często nie mieszczą się w granicach dobrego smaku.
- Jeśli człowiekowi coś wyjdzie i wygra, nagle porażka jest nieakceptowalna. To nie jest do końca ludzkie. Każdy popełnia błędy, zwłaszcza w sporcie. Jesteśmy cały czas poddawani testom. Co tydzień musimy udowadniać, jak gramy, co zmieniliśmy, czego się nauczyliśmy. To nie jest łatwe, szczególnie w erze social mediów, kiedy biorąc telefon do ręki możemy spotkać się z nieprzyjemnym nagłówkiem albo dostaniemy opinię od fana, która nie jest konstruktywna i przyjemna - powiedziała Świątek w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
- Dostałam tyle hejtu, że nigdy bym się czegoś takiego nie spodziewała. Ostatnie dwa lata były o wiele cięższe pod tym względem. Były momenty, że bardzo mnie to dotykało i zdarzało się, że trudno było mi się od tego uwolnić, nawet na korcie. Dlatego cieszę się, że mam wsparcie ludzi dookoła, z którymi mogę o tym porozmawiać - kontynuowała.
25-latka przyznała, że dziwią ją hejterskie komentarze ze strony nie tylko kibiców, ale przede wszystkim osób kreujących się na ekspertów od tenisa. Nie zamierza akceptować tego typu zachowań.
- Bardziej zaskakuje mnie hejt od pseudoekspertów mających radykalną opinię - na tyle, żeby pojawić się w artykule, w jego nagłówku - trudno mi to zaakceptować - dodała.
Świątek szykuje się do swojego pierwszego meczu w Bad Homburg. W 1/8 finału zagra z Emmą Navarro.