Świątek nie ma złudzeń. Tego teraz potrzebuje. "To jest proces"
Iga Świątek w ćwierćfinale zakończyła swój udział w turnieju WTA w Stuttgarcie. Polka po porażce z Mirrą Andriejewą podzieliła się swoimi refleksjami na temat występu w Niemczech.
Dla Świątek był to pierwszy turniej od rywalizacji w Miami. Tam odpadła już w drugiej rundzie. Po porażce z Magdą Linette rozstała się z trenerem Wimem Fissette'em.
Nowym trenerem Polki został Francisco Roig. Świątek w ostatnich dniach trenowała pod jego okiem na Majorce. Zamierzała pracować nie tylko nad aspektami czysto tenisowymi, ale również nad pewnością siebie. Sporo mówiła o niej po porażce z Andriejewą.
- Na pewno bez większej liczby wygranych meczów ta pewność siebie nie przyjdzie. To jest proces, trzeba ją odbudowywać, rozegrać więcej spotkań, by zadziałało. Na pewno nie jestem taką osobą, która po prostu wstaje rano i mówi sobie, że dziś będzie pewna siebie. Raczej potrzebuję tych powtórzeń, dobrych meczów, żeby to poczuć. Będę pracowała dalej, żeby mieć kolejne szanse w turniejach - powiedziała Świątek, którą cytuje portal Sport.pl.
Polka przegrała z Andriejewą 6:3, 4:6, 3:6. Mimo porażki była zadowolona z dużej części spotkania.
- Myślę, że ten mecz przez większość czasu sprawiał mi przyjemność. Ok, pod koniec trzeciego seta już niekoniecznie, ale przez większość czasu tak. To jest dla mnie pozytywna informacja, bo to nie jest wcale tak, że każdy mecz ostatnio wiązał się z podobnym uczuciami. Chcę się po prostu cieszyć grą, wierzyć w to, co robię - podsumowała Świątek.
Polkę czeka teraz występ w Madrycie, gdzie w zeszłym roku dotarła do półfinału. Rywalizacja w stolicy Hiszpanii, podobnie jak w Stuttgarcie, toczy się na mączce.