Świątek przemówiła po porażce na Wimbledonie. To przegrało jej mecz? "Nie powinny się wydarzyć"

Iga Świątek przegrała z Alexandrą Ealą 0:2 i odpadła w Wimbledonu. Po meczu przyznała, co mogło przyczynić się do sromotnej porażki.
Stawiana w roli faworytki Iga Świątek nie obroni wywalczonego w ubiegłym sezonie tytułu mistrzyni Wimbledonu. W sobotę ogromną sensację sprawiła Alexandra Eala, która triumfowała 2:0 (7:6, 6:2).
Mecz z Filipinką mógł potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby Świątek domknęła tie-breaka w pierwszym secie. Ten finalnie wpadł na konto rywalki. W rozmowie z Polsatem Sport ujawniła, że decydująca część tej partii w pewnym stopniu przyczyniła się do porażki w całym spotkaniu.
- Szczerze mówiąc, to momentum tak często się zmieniało, że ciężko jest wybrać jeden. Myślę, że jak miałam 2-1 w tie-breaku, to faktycznie zrobiłam dwa błędy, które nie powinny się wydarzyć. Powinnam po prostu wprowadzić tę piłkę w kort i dać też szansę na rozegranie jakiejś akcji. Zepsułam dwa returny. Ale naprawdę tyle się działo w tym meczu, że nie ma takiego jednego konkretnego momentu. Szkoda, że nie byłam bardziej solidna na początku drugiego seta, bo tam zdarzyły się trzy szybkie, niewymuszone błędy - powiedziała.
Jak dodała Świątek, jej rywalka postawiła bardzo trudne warunki. Ze szczególnie dobrej strony pokazała się w drugiej partii tego pojedynku.
- Ciężki mecz. W sumie cieszę się, że w tym pierwszym secie wybroniłam się z tego wyniku mocno niekorzystnego. Była walka, ona była odważniejsza w tych ważnych momentach, lepiej zagrała. Myślę, że w drugim secie ona już się trochę rozkręciła, odważniej returnowała. Ja za to coraz więcej returnów nie trafiałam z tych jej wolnych serwisów. Na pewno nie było łatwo i tak jak mówię, ona zagrała odważniej - dodała.
Porażka w 1/16 finału Wimbledonu sprawia, że Świątek zanotuje spory spadek w rankingu WTA. W notowaniu na żywo zajmuje szóstą lokatę.