Świątek wypaliła prosto z mostu. "Zardzewiała"

Świątek wypaliła prosto z mostu. "Zardzewiała"
Luo Chen / PressFocus
Iga Świątek awansowała do drugiej rundy Australian Open. Po zakończeniu rywalizacji w niewybrednych słowach podsumowała swój występ.
Trwa Australian Open. W poniedziałek zdarzył się scenariusz, w który wątpili nawet najzagorzalsi sympatycy - pięcioro biało-czerwonych awansowało do drugiej rundy.
Dalsza część tekstu pod wideo
Do Magdaleny Fręch, Magdy Linette, Lindy Klimovicovej, Kamila Majchrzaka i Igi Świątek może dołączyć jeszcze Hubert Hurkacz. On rozegra swoje starcie we wtorek.
Największe problemy zaskakująco miała Świątek, która co rusz trafiała z piekła do nieba i nieba do piekła, jednak ostatecznie pokonała Yue Yuan 7:6(5), 6:3. Po zakończeniu rywalizacji podsumowała występ.
W rozmowie z Andreą Petković prosto z mostu przyznała, że najgorzej grało jej się w pierwszych gemach. Niebawem zdołała poprawić swoją grę. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że ma nad czym pracować.
- Byłam trochę zardzewiała na początku. Przeciwniczka wykorzystywała swoje okazje. Byłam jednak pewna, że ciężką pracą odrobię straty. W tym starciu miałam moc wzlotów i upadków, natomiast teraz wiem, na czym mogę się skoncentrować i nad czym ciężko pracować. Głównie mam na myśli pracę nóg - powiedziała Świątek.
- Na początku byłam spięta, a rywalka szybko reagowała na wydarzenia na korcie i nie dawała się zepchnąć do obrony, nad czym ja też musiałam pracować. Z pewnością koncentracja była większa od stanu 3:5, a w tie-breaku była na dobrym poziomie. Nie było idealnie, jednak najłatwiej wygrywa się, kiedy jest idealnie, więc ta wygrana jest dla mnie bardzo cenna - dodała.
Przed Świątek starcie z Marie Bouzkovą, a przed Yuan - kilkanaście dni na regenerację. Zmagania potrwają do 1 lutego - tytułów bronią Jannik Sinner i Madison Keys.
Michał - Boncler
Michał BonclerDzisiaj · 12:20
Źródło: Eurosport

Przeczytaj również