Tajemnica Sabalenki wyszła na jaw. Tak "oszukuje" sędziów
Tajemnica Aryny Sabalenki wyszła na jaw. Białoruska tenisistka przyznała, jak "oszukuje" sędziów.
Aryna Sabalenka idzie jak burza przez turniej rangi WTA 1000 w Miami. Po pokonaniu Ann Li i Caty McNally w poniedziałkowy wieczór rozprawiła się z Qinwen Zheng. Było 6:3, 6:4.
Więcej niż o rezultacie mówi się jednak o wypowiedzi białoruskiej tenisistki na poprzedzającej mecz konferencji prasowej. Podzieliła się ona z dziennikarzami osobliwym wyznaniem.
Sabalenka przyznała, że znalazła sposób na "oszukiwanie" sędziów. Przyznała, że w trakcie spotkań rozładowuje emocje, przeklinając. Robi to jednak w języku portugalskim, unikając kar.
- To najpiękniejszy język do przeklinania, uwielbiam go. Sędziowie nie zwracają uwagi, kiedy mówię coś po portugalsku i nie dostaję żadnych ostrzeżeń - wyznała.
- Teraz już się dowiedzieli. Będę musiała więc znaleźć inne sposoby na przeklinanie - oceniła, wywołując śmiech zgromadzonych w sali konferencyjnej redaktorów.
Sabalenka zawdzięcza znajomość języka portugalskiego partnerowi Georgiosowi Frangulisowi. Biznesmen pochodzi z Brazylii. Najwyraźniej nauczył ją paru nieparlamentarnych wyrażeń.
Turniej rangi WTA 1000 w Miami dobiegnie końca w niedzielę. Kolejną oponentką Sabalenki, która broni tytułu z poprzedniego roku, będzie Hailey Baptiste. Starcie odbędzie się w środę.