Ważny wpis polskiej tenisistki po sukcesie Chwalińskiej. "Kilka niewygodnych pytań"
Maja Chwalińska została wicemistrzynią Roland Garros. 24-latka oczarowała tenisowy świat, choćby Venus Williams nazwała to "historią Kopciuszka". Katarzyna Kawa zastanawia się jednak, dlaczego w polskim sporcie brakuje wsparcia finansowego, co zmusza do czekania na "Kopciuszki".
Chwalińska sprawiła serię sensacji w Paryżu. Przeszła kwalifikacje, po czym odniosła aż sześć zwycięstw w drabince głównej. Dopiero w wielkim finale musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej.
Polka znakomitym występem zabezpieczyła swoją przyszłość. Za awans do finału zarobi 1,4 mln euro. Awansowała też w rankingu WTA na 21. miejsce, dzięki czemu przez następny rok nie będzie musiała brać udziału w kwalifikacjach. Być może wystartuje jedynie w kwalifikacjach Wimbledonu, ponieważ organizatorzy zaliczają tam ranking sprzed startu Roland Garros, chociaż istnieje szansa, że Londyńczycy zapewnią Chwalińskiej dziką kartę.
Problem polega na tym, że w przeszłości tenisistka nie miała takiego komfortu. W mediach przypominano, że choćby w 2023 roku jej menedżer, Piotr Szczypka, szukał w mediach społecznościowych ludzi, którzy zgodziliby się przenocować Chwalińską oraz jej trenera przed kwalifikacjami do Australian Open.
Można zatem zastanowić się, czy młodzi zawodnicy otrzymują wystarczające wsparcie na wczesnych etapach kariery. Katarzyna Kawa zamieściła w tej sprawie ważny wpis.
- Wszyscy kochamy piękne historie. Finał Roland Garros Mai jest tego najlepszym dowodem. Sama płakałam ze wzruszenia, oglądając jej mecze. Ale sukces Mai skłania mnie do zadania kilku niewygodnych pytań. Sukcesy sportowców potrafią jednoczyć tysiące ludzi. Szkoda tylko, że tak rzadko widzimy, jak bardzo oni potrzebują pomocy również na długo przed wielkimi zwycięstwami. Dlaczego w Polsce wciąż tak trudno o sponsoring sportu, nawet mimo istnienia tzw. ulgi sponsoringowej? Ale wsparcie to nie tylko pieniądze. To także wiara, zaufanie i obecność wtedy, gdy wyników jeszcze nie ma, a marzenia są większe niż możliwości - napisała Kawa w mediach społecznościowych.
- W mediach mów się dziś o historii Kopciuszka. Dlaczego w polskim sporcie wciąż mamy "Kopciuszki"? Tak utalentowane, tak zdeterminowane osoby z ogromnym potencjałem... Ile takich historii nigdy nie doczeka się szczęśliwego zakończenia? Ilu przyszłych mistrzów, finalistów nigdy nie poznamy, bo zabraknie im wsparcia, zanim zdążą odnieść sukces? Może właśnie dlatego warto dostrzegać i wspierać ludzie nie tylko wtedy, gdy wygrywają, ale również wtedy, gdy dopiero budują swoją drogę do sukcesu. Bo każda wielka historia, którą dziś podziwiamy, zaczęła się dużo wcześniej - w momencie, gdy ktoś uwierzył, zanim uwierzył cały świat - dodała tenisistka.