Wstrząsające wyznanie Chwalińskiej. "Nie mogłam wstać z łóżka"
Maja Chwalińska jest półfinalistką tegorocznego turnieju Roland Garros. Na konferencji prasowej po zwycięstwie nad Anną Kalinską Polka wróciła do mrocznego okresu swojego życia.
Chwalińska zapisała się już w historii tenisa. Dopiero po raz drugi w dziejach kwalifikantka awansowała do półfinału Roland Garros.
W tegorocznej edycji 24-latka odniosła już osiem zwycięstw, tracąc zaledwie jednego seta. W czwartek pokonała w ćwierćfinale Annę Kalinską, a o finał zagra z Dianą Sznajder.
Nie zawsze było jednak tak dobrze. W przeszłości tenisistka zmagała się z depresją. W 2021 roku z powodu tej choroby zrobiła sobie kilkumiesięczną przerwę od gry.
- Przerwa nie była bardzo trudna. Trudne momenty były przed przerwą. Na początku myślałam, że po prostu muszę pozostać bardzo silna, twarda i dalej trenować. Później nie mogłam już wstać z łóżka. Byłam bez życia, wiedziałam, że muszę zrobić przerwę, bo inaczej nie będę w stanie żyć - powiedziała Chwalińska, cytowana przez TVP Sport.
- Nie wiedziałam, czy wrócę, czy nie. Po kilku miesiącach zdecydowałam się na ten krok. Musiałam poukładać kilka rzeczy w głowie. Cieszę się, że to zrobiłam - dodała.
W czwartek o 15:00 rozpocznie się pierwszy półfinał Roland Garros, w którym wystąpią Mirra Andriejewa i Marta Kostiuk. Po tym meczu na kort wyjdą Chwalińska oraz Sznajder.