Wstrząsające wyznanie Radwańskiej. "Byłam siódmym przypadkiem na świecie"

Wstrząsające wyznanie Urszuli Radwańskiej. Tenisistka opowiedziała o walkach z przeciwnościami losu na przestrzeni kariery.
Urszula Radwańska plasuje się aktualnie na 626. miejscu w światowym rankingu. W 2012 roku zajmowała w nim zaś 29. miejsce. Zanotowała 12 występów we wszystkich turniejach wielkoszlemowych.
Na przestrzeni kariery tenisistka wielokrotnie musiała walczyć z przeciwnościami losu. W wieku 19 lat doznała urazu kręgosłupa, który mógł zmusić ją do przedwczesnego zakończenia kariery.
O szczegółach powrotu do zdrowia opowiedziała po latach w wywiadzie z TVP Sport. Wyznała, że była siódmą osobą na świecie, która podjęła się skomplikowanej operacji wymuszającej zrastanie kości.
- Kontuzja kręgosłupa była dla mnie trudna i poważna. Nie dopuszczałam jednak myśli, że po niej nie wrócę na kort. Byłam niezwykle głodna gry. Poleciałam na operację do Los Angeles, ponieważ nikt w Polsce nie chciał się jej podjąć. Wszystko zaczęło się niewinnie: po prostu poczułam ból w plecach. Ciągnął się on długi czas, więc w końcu zdecydowałam się na szczegółowe badania. Okazało się, że przeciążeniowo mam złamaną kość i ona nie chce się zrastać sama. Każdego dnia o każdej porze czułam ból. Bardzo uprzykrzało mi to życie. W Polsce doradzili mi, bym czekała, aż kość sama się zrośnie. To się jednak nie działo - oceniła.
- Tylko w Stanach Zjednoczonych była możliwość operacji. Okazało się, że w tamtym momencie byłam siódmym przypadkiem na świecie, który podda się zabiegowi tą metodą. Mimo to się nie wahałam. Wiedziałam, że muszę to zrobić. Byłam pewna, że wrócę na kort, nie miałam innych myśli - rzekła.
Operacja zakończyła się sukcesem. Parę lat później problemy zdrowotne ponownie dały jednak o sobie znać. Radwańska walczyła z mononukleozą. Nie miała pojęcia, czy uda jej się wrócić na kort.
- Długi czas byłam bardzo, bardzo osłabiona. Wychodziłam na mecz, grałam kilka gemów i nie miałam siły. Moje tętno wtedy szalało. Doszło do momentu, w którym nawet wstanie z łóżka rano było dla mnie wyzwaniem. Myślałam, że jestem przemęczona, że to chwilowy problem. Trwało to jednak tygodniami. Wszystkie badania krwi miałam znakomite. Lekarze w pewnym momencie przestali mi wierzyć, że tego sobie nie wymyśliłam. Podejrzewano depresję, wypalenie. Kiedy odpowiadałam im, że to niemożliwe, bo chcę grać, mam motywację, rozkładali bezradnie ręce. Organizm odmówił mi jednak posłuszeństwa - powiedziała Radwańska.
- Dopiero moja mama powiedziała, żebym zrobiła badania na mononukleozę i boreliozę. Wyszła ta pierwsza choroba. Finalnie zmęczenie trwało prawie rok. To był bardzo trudny okres. Kiedy wróciłam do treningów, startowałam od początku. Zaczynałam od zera - podsumowała Radwańska.
W następnych latach Radwańska zamierza wrócić na turnieje wielkoszlemowe. W międzyczasie otworzyła również markę modową UR by Urszula Radwańska, zajmującą się produkcją torebek.