To może być najlepszy sezon w historii Premier League. O mistrzostwo powalczą aż cztery drużyny

To może być najlepszy sezon w historii Premier League. O mistrzostwo powalczą aż cztery drużyny
Paul Chesterson / PressFocus
Autor: Wojciech Falenta 25 wrz 2021 | 08:30
Jeszcze nigdy w blisko 30-letniej historii Premier League nie zdarzyło się, by aż cztery zespoły stoczyły pomiędzy sobą walkę o mistrzostwo kraju. Przed sobotnim szlagierem angielskiej ekstraklasy, w którym Chelsea podejmie na Stamford Bridge Manchester City, oceniamy szanse poszczególnych kandydatów do tytułu na początku sezonu. Wiele wskazuje na to, że stopniowo rozpędzają się naprawdę wyjątkowe rozgrywki.
Tylko dwukrotnie w dotychczasowej historii Premier League pierwszą a czwartą drużynę w tabeli dzieliła na koniec sezonu jednocyfrowa liczba punktów. Było tak w rozgrywkach 1996/97 oraz 2013/14. W obu przypadkach różnica wynosiła dokładnie po siedem oczek. Nawet wtedy przed ostatnią kolejką sezonu szanse na sięgnięcie po mistrzostwo Anglii miały jednak nie więcej niż dwa zespoły. Czy rozgrywki 2021/22 okażą się pod tym względem jeszcze bardziej emocjonujące?
Dalsza część tekstu pod wideo
Przyjrzyjmy się sile poszczególnych kandydatów do wygrania Premier League z perspektywy początku obecnego sezonu.

Manchester City

Mistrzowie Anglii są jedynym spośród czterech pretendentów do tytułu, który zdążył w tym sezonie Premier League już dwukrotnie stracić punkty. I jedynym, któremu - i to aż dwukrotnie - zdarzyło się nie strzelić w meczu ani jednego gola. Ten ostatni fakt łatwo powiązać z największą, przynajmniej na papierze, słabością Manchesteru City: brakiem środkowego napastnika.
- Dziś nie wygraliśmy nie dlatego, że nie mamy środkowego napastnika - stanowczo bagatelizował sprawę Pep Guardiola po bezbramkowym remisie z Southampton w ubiegłą sobotę. - Nie wygraliśmy, ponieważ nie zagrywaliśmy wystarczająco dobrych podań do zawodników ofensywnych. Oddaliśmy tylko jeden celny strzał, choć rywale zablokowali również cztery czy pięć innych naszych uderzeń z obrębu pola bramkowego. Byliśmy zatem blisko. Nie chodziło jednak o skuteczność, a o to, że niewystarczająco dobrze budowaliśmy grę od obrońców i Fernandinho. To piątka graczy odpowiedzialnych za dostarczanie piłki do pozostałych zawodników nie zagrała dziś dobrze.
W całym poprzednim mistrzowskim sezonie Manchester City zaledwie trzykrotnie kończył mecz z zerem po stronie zdobyczy bramkowej. Było tak - podobnie jak na starcie bieżących rozgrywek - w wyjazdowym spotkaniu z Tottenhamem oraz w obu derbowych konfrontacjach z Manchesterem United. Problem braku środkowego napastnika w zespole Guardioli, powstały w wyniku nieskutecznej próby zastąpienia Sergio Aguero Harrym Kanem w letnim oknie transferowym, wydaje się jednak mocno rozdmuchany. City tak naprawdę nie dysponowało przecież nominalnym zawodnikiem na tej newralgicznej pozycji również przed rokiem. Aguero był przez większość ubiegłego sezonu kontuzjowany, a swojego pierwszego, ligowego gola strzelił dopiero w marcu.
Nie licząc rozczarowującego remisu z Southampton, obrońcy tytułu wpisują się na początku tego sezonu na listę strzelców aż miło: pięciokrotnie przeciwko Norwich i Arsenalowi (w lidze) oraz aż sześć razy przeciwko RB Lipsk i Wycombe (w rozgrywkach pucharowych). Co więcej, do pełni zdrowia i wysokiej formy wydają się powracać zarówno Kevin De Bruyne, jak i Phil Foden.
Manchester City pozostaje faworytem do sięgnięcia po kolejne mistrzostwo Anglii.

Manchester United

“Teraz albo nigdy” - z taką nadzieją przystąpili do sezonu 2021/22 wicemistrzowie kraju. Nie może być inaczej. Wzmocniony Jadonem Sancho, Raphaelem Varanem i wreszcie Cristiano Ronaldo Manchester United po prostu musi na poważnie włączyć się do walki o ligowy tytuł. Początek rozgrywek w wykonaniu ekipy Ole Gunnara Solskjaera należy uznać za udany. “Czerwone Diabły” przegrały pierwsze mecze pucharowe przeciwko Young Boys w Lidze Mistrzów oraz West Hamowi w Carabao Cup, a w Premier League - podobnie jak rywal zza miedzy - potknęły się przeciwko Southampton (1:1). W pozostałych ligowych spotkaniach sięgnęły jednak po komplet punktów.
O ile wysokie domowe wygrane nad Leeds (5:1) i Newcastle (4:1) niekoniecznie musiały dostarczyć kibicom United powodów do entuzjazmu, inaczej było po odniesionym w dramatycznych okolicznościach zwycięstwie na London Stadium przeciwko West Hamowi (2:1). I nie chodzi tylko o to, że Ronaldo i spółka triumfowali ostatecznie na trudnym terenie. Bardziej o to, że znaleźli sposób na wygraną mimo wielu niesprzyjających okoliczności:
  • straconego gola na 0:1
  • remisowania aż do 89. minuty gry
  • niepodyktowanego rzutu karnego za pozornie oczywisty faul na Ronaldo
  • rzutu karnego podyktowanego dla rywali w doliczonym czasie gry
Bohaterem ostatniego ligowego meczu został oczywiście David de Gea, który nie obronił wcześniej jedenastki w Premier League od siedmiu sezonów. Wcale niewykluczone, że największym wygranym tego spotkania w zespole United został jednak nie kto inny jak Cristiano Ronaldo. Portugalczyk znowu, podobnie jak weekend wcześniej przeciwko Newcastle, wpisał się na listę strzelców po strzale z bliskiej odległości, czyli zdobył dokładnie taką bramkę, jakich jego drużyna nie strzelała wystarczająco dużo w ubiegłych rozgrywkach.
Co więcej, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, Ronaldo zdążył udowodnić już, że będzie tylko i wyłącznie wzmocnieniem ekipy Solskjaera. Na Wyspach znaleźli się bowiem tacy, którzy powątpiewali w sens jego transferu na Old Trafford, przewidując, że jeden z najlepszych piłkarzy w historii futbolu może zburzyć wypracowaną wcześniej równowagę w zespole.
Tymczasem to właśnie Ronaldo stanowi największą nadzieję Manchesteru United na zdetronizowanie lokalnego rywala.

Liverpool

Trochę w cieniu klubów z Manchesteru mistrzowskie aspiracje zgłosił też na początku sezonu triumfator rozgrywek sprzed raptem kilkunastu miesięcy. Nie licząc zremisowanego pod koniec sierpnia meczu z Chelsea (1:1), Liverpool kroczy od kilku tygodni od zwycięstwa do zwycięstwa. I to na wszystkich frontach.
- Byłem pod wrażeniem ich występu - zauważył brytyjski dziennikarz John Brewin po efektownej wygranej zespołu Juergena Kloppa z Leeds United (3:0) przed dwoma tygodniami, na antenie podcastu “Football Weekly”. - Otarli się o poziom gry sprzed dwóch sezonów. Wyglądali na groźnych z przodu, a powrót Virgila van Dijka zrobił przeogromną różnicę w defensywie. Wprowadza do drużyny niesamowity spokój.
Liverpool może już nigdy nie powtórzyć nieprawdopodobnej serii ligowych zwycięstw z rozgrywek 2019/20. Z pewnością wystarczy jednak, że “The Reds” choćby zbliżą się na dłuższą metę do swoich występów z tamtego sezonu, by mogli realnie myśleć o nawiązaniu rywalizacji z pozostałymi konkurentami do tytułu. Przynajmniej na niektórych pozycjach Klopp wydaje się zresztą mieć do wyboru więcej opcji niż dwa lata temu. Bramkostrzelnych napastników ma na pewno trzech (12 miesięcy temu do Mohameda Salaha i Sadio Mane dołączył Diogo Jota). Środkowych obrońców jest w szerokiej kadrze Liverpoolu aż czterech (van Dijk, Joel Matip, Joe Gomez i pozyskany latem Ibrahima Konate). Klasowego zmiennika, w osobie Konstantinosa Tsimikasa, ma też Andy Robertson.
Jedynym potencjalnie słabym punktem Liverpoolu może okazać się środek pola, osłabiony już przez poważną kontuzję odniesioną przez rewelacyjnego na początku rozgrywek Harveya Elliotta. Obok Virgila van Dijka, kto wie, czy zdrowie i forma właśnie takich zawodników, jak Thiago, Jordan Henderson czy Naby Keita nie przesądzą o tym, jaki będzie to sezon dla zespołu z Anfield. Liverpool należy jednak traktować z powagą.

Chelsea

Czym różnią się wyniki osiągane przez Liverpool i Chelsea na początku rozkręcającego się sezonu Premier League? Dokładnie niczym. I nie chodzi tylko o identyczną liczbę zdobytych i straconych dotychczas bramek. Takie same są również konkretne rezultaty, notowane kolejno przez oba zespoły. W odróżnieniu od Liverpoolu, któremu raczej sprzyjał w ostatnich tygodniach terminarz, Chelsea zdała już w obecnych rozgrywkach dwa trudne egzaminy: na Anfield (1:1) oraz w ostatnią niedzielę na Tottenham Hotspur Stadium (3:0). Zdała je, dodajmy, z wyróżnieniem.
- Byłem absolutnie niezadowolony z pierwszych 45 minut - powiedział po derbowej wygranej nad Spurs szkoleniowiec “The Blues”, Thomas Tuchel. - Brakowało nam energii i większego zdecydowania w pojedynkach, by wygrywać stykowe starcia. Miałem wrażenie, że chcieliśmy popisać się czystymi umiejętnościami, ale w takim meczu efektowna gra to za mało. Ważne są też agresywność, wygrywanie pojedynków i gra zespołowa.
To właśnie trener Chelsea odmienił oblicze początkowo zaciętego spotkania, w którym jego podopieczni z problemami utrzymali do przerwy bezbramkowy remis. Kluczowa okazała się zmiana. Od początku drugiej połowy Masona Mounta zastąpił na murawie N’Golo Kante.
- To była trudna decyzja z perspektywy Masona - przyznał po końcowym gwizdku Tuchel. - Ta zmiana mogła wydawać się trochę defensywna. Chciałem dać jednak drużynie sygnał, że nie jestem zadowolony z poziomu energii. Nie chciałem mówić o przestrzeniach na boisku, które musieliśmy otworzyć. Kluczowe były odbiory piłki, drugie piłki, wygrywanie stykowych pojedynków, wysyłanie sygnałów i nabieranie pewności siebie poprzez energię, większe zaangażowanie, wywieranie presji na rywalach oraz bycie bardziej proaktywnym.
Chelsea zdominowała po przerwie Tottenham, a sam Tuchel pokazał, że to właśnie on stanowi najpoważniejszy atut aktualnych klubowych mistrzów Europy, by ci mogli w tym sezonie pokusić się o wielki sukces również na krajowej arenie. W pierwszych miesiącach pracy niemieckiego szkoleniowca na Stamford Bridge jego zawodnicy nabrali bezcennego doświadczenia. Teraz, z Romelu Lukaku na pozycji środkowego napastnika, mają szansę na poważnie zagrozić najgroźniejszym konkurentom do trofeów na kilku frontach. Chelsea nie wolno lekceważyć.
Kto zdobędzie w tym sezonie mistrzostwo Anglii? Czy przed nami rzeczywiście najlepszy sezon w historii Premier League? Podzielcie się własnymi spostrzeżeniami w komentarzach.
author picture

Wojciech Falenta

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne

Terminarz - Premier League

9 Kolejka
Dzisiaj
Arsenal Londyn
21:00
Aston Villa
Jutro
Chelsea Londyn
13:30
Norwich City
Southampton FC
16:00
Burnley FC
Leeds United AFC
16:00
Wolverhampton
Crystal Palace
16:00
Newcastle United
Everton
16:00
Watford FC
Brighton & Hove
18:30
Manchester City
STS
1460 PLN

Oferta powitalna 1200 1460 PLN złożona z aż trzech bonusów! 231 PLN zakład bez ryzyka, 29 PLN freebet i 1200 PLN od depozytu. Kod MEGABONUS

Fortuna
2720 PLN

Zwrot do 600 PLN za przegrany pierwszy zakład, z obrotem 1x po dowolnym kursie! Do tego 20 PLN za darmo i 2100 PLN od drugiej wpłaty

Superbet
1534 PLN

Zwrot do 1300 PLN, jeśli zakończysz pierwszy tydzień na minusie, 200 PLN podwojenia pierwszej wpłaty oraz 34 PLN freebet po pierwszej wpłacie

Betclic
550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

Fuksiarz
500 PLN

Cashback 500zł bez obrotu na start, a potem cashback od każdego kuponu. Kod promocyjny MECZYKI

Dyskusja 26

25 wrz 2021 | 08:59
0
Szkoda ze najlepszy pilkarz PL odszedł do polskiej ligi pewnie WBA byłoby piąta ekipa walczaca o mistrzostwo. (Tak wiem że spadli )
25 wrz 2021 | 09:25
0
Jakoś nie widzę w tej wyliczance Brighton & Hove Albion F.C..
Zbyt niskie miejsce zajmują w tabeli?
25 wrz 2021 | 10:53
0
A tu nagle Brighton... xD
25 wrz 2021 | 11:48
0
Ty gościu chyba premier league nie oglądałeś, przez dobre kilkanaście lat 4 drużyny grały o mistrza tylko zamiast city w tej czwórce był arsenal
25 wrz 2021 | 08:48
0
Psy szczekają karawana jedzie dalej. Mój Arsenal w składzie ma Henry, Bergkampa, Ljungberga, Piresa. Co to za ekspert wgl. Znowu wygramy ligę w cuglach :p
25 wrz 2021 | 12:09
(Edytowany)
Całym sercem za United, ale wiele wiele czynnikow brakuje.
Forma Sancho 007, brak trenera który pod względem taktycznym dorasta Tuchelowi czy Pepowi. No i brak ŚPD z prawdziwego zdarzenia no stawianie na Freda to sabotaż.
0
Całym sercem za United, ale wiele wiele czynnikow brakuje.
Forma Sancho 007, brak trenera który pod względem taktycznym dorasta Tuchelowi czy Pepowi. No i brak ŚPD z prawdziwego zdarzenia bo stawianie na Freda to sabotaż.
25 wrz 2021 | 11:22
0
Mysle ze autor odleciał do takiej mitycznej krainy z tym jak mu tam jednorożcem xd.
Juz kilka pierwszych zdań to niezle gówno....
Jeszcze nigdy w historii PL 4 zespoły nie walczyły o mistrzostwo... Co za kurwa bzdury gosciu.... Omg poziom dziennikarstwa coraz mniejszy. Jak mozna faworyzowac 4 zespoly z ligi gdzie np West Ham moze wygrac z każdym, Leicester chyba tez pokazal ze warto sie wstrzymac po kilku kolejkach z ocena sytuacji.... Jest tez Tottenham, Brighton gra niezle, ale mówić ze tylko 4 zespoly walcza o mistrza i to 1 raz w historii to niezłe odklejenie od rzeczywistości moze 4 zaspoly maja wieksze szanse od innych ze wzgledu ma buzdzety i sklad ale w lidze gra 20 zespołów.... Więc chuj w oczy autorowi :)
25 wrz 2021 | 10:20
0
Ronaldo nawet jak w tej Lidze nawali z 40 goli to i tak United nie zdobędzie Mistrza a ledwo co zajmą mi się wydaje 3 miejsce tu Ronaldo gówno da co on sam odmieni mecze a United będzie wygrywało mecz za meczem? United nawet z Ronaldo będzie grało kaszane owszem będą na pewno mecze gdzie United będzie strzelało po 3,4 gole a będą i to też często mecze gdzie United będzie strzelało po ledwie jednej bramce albo w ogóle i będą problemy do tego obrona która wcale nie jest wyjątkowo dobra o czym świadczy David De Gea który praktycznie ugrał 7 punktów więcej dla United i to dzięki niemu United nie jest tak wysoko w tabeli bo gdyby nie on to United byłoby już czarnej dupie a w tej obronie można dojść do sytuacji bramkowej i strzelić nie jedną bramkę jednak nie zmienia to faktu że United dysponuje mocną ofensywą ale nie sądzę żeby zdobyli mistrzostwo w składzie z Ronaldo ale co ja wiem mogę się mylić zobaczymy jak to będzie wyglądało do końca sezonu.
25 wrz 2021 | 09:28
0
Poważnie Man United? Szczęśliwe przepchane zwycięstwa z west wolver. Przypadkowa pozycja w tabeli. Na siłę, ze względu na Ronaldo są tutaj wymienieni. Trójka jest poza zasięgiem
25 wrz 2021 | 10:23
0
Wysoka pozycja w tabeli to głównie dzięki De Gei bo to on ugrał 7 punktów więcej w meczach z Southampton, Wolverhampton i West Hamem i to głównie jego zasługa bo gdyby nie on to United straciło by 3,4 gole więcej niż obecnie mają i byliby w czarnej dupie.
25 wrz 2021 | 11:59
0
Mają bardzo mocną kadrę - w sumie brakuje im tylko 6 na wysokim poziomie -, ale trenera wuefistę więc dla mnie spośród tej 4 to właśnie wygrana MU byłaby największym zaskoczeniem.
25 wrz 2021 | 18:07
0
I teraz United Villa 0:1
25 wrz 2021 | 09:44
(Edytowany)
Bardzo przepraszam, ale takie same wyniki Liverpool do Chelsea nie do końca można porównać.

Chelsea na wyjeździe w Liverpoolu prowadziła 1:0, Reece James dostał czerwoną kartkę za przypadkowe zagranie ręką i podyktowano karnego, którego na bramkę zamienił Salah.

Chelsea - remis na wyjeździe, w dziesiątkę, po wątpliwym karnym.
Liverpool - remis na własnym stadionie, z przewagą jednego zawodnika, po szczęśliwie podyktowanym karnym i przy braku bramki z gry.
0
Bardzo przepraszam, ale takie same wyniki Liverpool do Chelsea nie do końca można porównać.

Chelsea na wyjeździe w Liverpoolu prowadziła 1:0, Reece James dostał czerwoną kartkę za przypadkowe zagranie ręką i podyktowano karnego, którego na bramkę zamienił Salah.

Chelsea - remis na wyjeździe, w dziesiątkę, po wątpliwym karnym dla konkurenta.
Liverpool - remis na własnym stadionie, z przewagą jednego zawodnika, po szczęśliwie podyktowanym karnym i przy braku bramki z gry.
25 wrz 2021 | 11:56
0
Wątpliwym xD
25 wrz 2021 | 13:01
0
Tak i to bardzo, odsyłam tutaj do powtórek.

Nie chodzi tu o karnego, był to trudno (chociaż sędzia Anthony Taylor ma jakiś problem z Chelsea), ale o to, że Chelsea grając w 10tkę wywozi punkt z anfield, a ultraofensywny looserpool nie strzela bramki z gry w przewadze- tyle.

Skąd te minusy? :D
25 wrz 2021 | 13:38
0
Nie i to bardzo. Odsyłam do powtórek.

No i nie wiem skad ten looserpool ci sie wzial, jeszcze rozumiem jakby byl 2018 r., ale teraz xD

Minusy dla ciebie bo piszesz bzdury. A ze z wyniku na Anfield bardziej moze byc zadowolona CFC to oczywiste xD
25 wrz 2021 | 09:09
0
Klasowego zmiennika, w osobie Konstantinosa Tsimikasa, ma też Andy Robertson
Kto to kurwa Konstantinos Tsimikas?
25 wrz 2021 | 09:15
0
Gostek który w poprzednim sezonie był kupowany za kilkanaście milionów z Olymipakiosu w poprzednim sezonie zagrał aż 200 minut we wszystkich rozgrywkach W Lfc. A przez większość sezonu nie był kontuzjowany.
25 wrz 2021 | 10:24
0
Może potrzebował czasu, żeby zaadaptować się do stylu Kloppa? Robertson też chyba na początku nie grał, a Niemiec stawiał na Moreno czy nawet Milnera.
25 wrz 2021 | 10:59
0
U Kloppa już nie raz się zdarzało, że zakupieni zawodnicy musieli nieco poczekać zanim zaczną grać. Tak było w przypadku Fabinho czy Robertsona. Czasami potrzeba czasu do wkomponowania się w drużynę. Tsimikas pierwszych skrzypiec nie grał w poprzednim sezonie, ale w tym jak najbardziej się sprawdza, zwłaszcza w ofensywie. Przy gorszej formie Robertsona jest to w zasadzie zmiana 1:1, bez utraty jakości
25 wrz 2021 | 09:32
(Edytowany)
Tsimikas ma akurat rewelacyjny początek sezonu. Każdy wie że groźny jest Robertson i jego wrzutki w pole karne... To niech teraz się dowie że Tsimikas robi to jeszcze lepiej. Już nawet nie wspominam o wykonywaniu rzutów rożnych gdzie Grek bije Robertsona na głowę. Przykłady?. Ostatni mecz w w Carabao- asysta przy golu Origiego i po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkę strzela Minamino. Mecz z Crystal Palace w poprzedniej kolejce. Dwa gole po rzutach rożnych wykonywanych przez Greka. Do tego sam zdobył niedawno gola. Jedyny minus jest słabszy w obronie od Szkota.
0
Tsimikas ma akurat rewelacyjny początek sezonu. Każdy wie że groźny jest Robertson i jego wrzutki w pole karne... To niech teraz się dowie że Tsimikas robi to jeszcze lepiej. Już nawet nie wspominam o wykonywaniu rzutów rożnych gdzie Grek bije Robertsona na głowę. Przykłady?. Ostatni mecz w w Carabao- asysta przy golu Origiego a do tego po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkę strzela Minamino. Mecz z Crystal Palace w poprzedniej kolejce. Dwa gole po rzutach rożnych wykonywanych przez Greka. Do tego sam zdobył niedawno gola. Jedyny minus jest słabszy w obronie od Szkota.
25 wrz 2021 | 09:32
0
Grecki lewy obrońca kupiony przez Liverpool z Olympiacosu za 13 mln€. W tym sezonie bardzo udanie zastąpił Robertsona, gdy Szkot był kontuzjowany.
25 wrz 2021 | 10:23
0
Gość, który na przestrzeni dwóch ostatnich meczów był być może najlepszym zawodnikiem Liverpoolu. Można powiedzieć, że Robertson ma godnego zastępcę na ławce.
25 wrz 2021 | 11:07
0
Mecze zacznij oglądać - to się dowiesz, zamiast popisywać się ignorancją.
25 wrz 2021 | 12:48
(Edytowany)
Jest tylko znany chyba tylko z tego że dostał z liścia w twarz podczas meczu
0
Jest znany chyba tylko z tego że dostał z liścia w twarz podczas meczu
25 wrz 2021 | 09:30
0
Moim zdaniem pierwsza czwórka będzie wyglądać tak:
1. Chelsea
2. Manchester City
3. Manchester United
4. Liverpool

Terminarz - Premier League

9 Kolejka
Dzisiaj
Arsenal Londyn
21:00
Aston Villa
Jutro
Chelsea Londyn
13:30
Norwich City
Southampton FC
16:00
Burnley FC
Leeds United AFC
16:00
Wolverhampton
Crystal Palace
16:00
Newcastle United
Everton
16:00
Watford FC
Brighton & Hove
18:30
Manchester City
STS
1460 PLN

Oferta powitalna 1200 1460 PLN złożona z aż trzech bonusów! 231 PLN zakład bez ryzyka, 29 PLN freebet i 1200 PLN od depozytu. Kod MEGABONUS

Fortuna
2720 PLN

Zwrot do 600 PLN za przegrany pierwszy zakład, z obrotem 1x po dowolnym kursie! Do tego 20 PLN za darmo i 2100 PLN od drugiej wpłaty

Superbet
1534 PLN

Zwrot do 1300 PLN, jeśli zakończysz pierwszy tydzień na minusie, 200 PLN podwojenia pierwszej wpłaty oraz 34 PLN freebet po pierwszej wpłacie

Betclic
550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

Fuksiarz
500 PLN

Cashback 500zł bez obrotu na start, a potem cashback od każdego kuponu. Kod promocyjny MECZYKI