W Żylinie obejrzeliśmy trzy gole, choć mogło być ich więcej, szczególnie po stronie gospodarzy. GKS kiepsko wszedł w sezon, bo po porażce 1:2 na Słowacji, w takim samym stosunku przegrał z Wisłą Kraków. W rewanżu z Żyliną nie gramy jednak na bramki, a na to, że w drugiej połowie padnie więcej goli niż w pierwszej. GKS będzie pod presją czasu, a młoda drużyna Żyliny z biegiem meczu opada z sił. Jednocześnie sama GieKSa nie jest monolitem w defensywie. Sądzimy, że po przerwie wszystko się rozkręci, także pod presją czasu do końca dwumeczu.