Nie żyje Alex Zanardi. Ikona włoskiego sportu miała 59 lat

W sobotę świat motorsportu obiegła bardzo smutna informacja. W wieku 59 lat zmarł Alex Zanardi - były kierowca Formuły 1 i wielokrotny medalista paralimpijski, który był wielką inspiracją dla niepełnosprawnych.
Zanardi zaczynał w kartingu, gdy miał zaledwie 13 lat. Kolejnymi etapami w jego karierze były włoska Formuła 3, a także międzynarodowa Formuła 3000. To właśnie dzięki występom w tych drugich rozgrywkach zapracował sobie na debiut w Formule 1.
W latach 1991-1994 Zanardi występował w F1 w barwach trzech zespołów - Jordan, Minardi i Lotus. Tam nie radził sobie zbyt dobrze, jednak zdecydowanie lepiej szło mu kilka lat później, kiedy został jedną z gwiazd serii CART w zespole Chipa Ganassiego. Zdobył łącznie dwa tytuły mistrzowskie, za 1997 i 1998 rok.
Włoch wrócił do Formuły 1 w 1999 roku, dołączając do zespołu Williams, jednak to nie był dla niego najlepszy czas. Nie zdobył żadnego punktu i po sezonie rozwiązano z nim kontrakt. Dwa lata później startował już w Champ Car, gdzie przydarzył mu się fatalny wypadek. Podczas wyścigu na torze Lausitz zderzył się z Alexem Taglianim, przez co później walczył o życie w szpitalu.
Tę najważniejszą walkę udało się wtedy wygrać. Zanardi przeżył, ale musiał przejść amputację obu nóg. Nawet to nie przeszkodziło mu jednak w powrocie do wyścigów - pojawił się w serii World Touring Car Championship, korzystając ze specjalnie dostosowanego auta. W 2012 roku wyjechał z kolei na igrzyska paralimpijskie, gdzie reprezentował Italię w handbike'u, czyli kolarstwie dla niepełnosprawnych. Wywalczył aż trzy medale - dwa złote i jeden srebrny.
W późniejszych latach kierowca mocno zaangażował się społecznie. Założył własną fundację, która wspierała osoby niepełnosprawne w sporcie, a także uczestniczył w różnych inicjatywach związanych z tą tematyką. Pisał także artykuły dla słynnego włoskiego dziennika La Gazzetta Dello Sport.
W 2020 roku Włochowi przydarzył się kolejny wypadek. Podczas specjalnych zawodów promujących aktywność fizyczną wśród osób niepełnosprawnych, handbike Zanardiego zderzył się z ciężarówką. Tym razem doznał bardzo poważnych obrażeń mózgu i przez miesiąc był w śpiączce farmakologicznej. Ale przeżył. Znowu.
- To człowiek z niesamowitą wolą życia. Szczerze mówiąc, nie wiem, skąd on czerpie swoją energię. Jest otoczony kochającą rodziną, ale też bardzo ważna jest siła, która pochodzi od samego pacjenta. I nie mam tu na myśli siły fizycznej. Uważam, że powrót do zdrowia w takich przypadkach bardziej zależy od własnej siły woli niż pracy lekarzy - mówił o nim wówczas ksiądz Luca Poli, który odwiedzał go w szpitalu.
Po drugim wypadku zarówno sportowa, jak i społeczna działalność byłego kierowcy była zawieszona ze względu na jego stan zdrowia. Zmarł w piątek, 1 maja, w wieku 59 lat. Dokładna przyczyna jego śmierci nie jest znana.