Sochan szczerze o zwolnieniu z NBA. Te słowa mogą zaskakiwać

Jeremy Sochan stracił możliwość gry w NBA. Mimo to uważa ostatnie miesiące za udane i zapewnia, że nie ma problemu z kolejną zmianą klubu.
W ostatnich miesiącach reprezentant Polski nie miał zbyt wielu powodów do radości. Sporadycznie pojawiał się na parkietach NBA i często leczył kontuzje.
Niedawno z jego usług zrezygnowało Portland Trail Blazers. Teraz Sochan walczył będzie o powrót do NBA, grając na jej zapleczu, w drużynie Texas Legends.
Koszykarz mimo wszystko zapewnia, że ostatnie miesiące były dla niego udane. Cieszy się przede wszystkim z tego, że udało mu się uniknąć kontuzji.
- Mógłbym patrzeć na sytuację w Portland negatywnie, ale kiedy wracam do niej myślami, uważam, że przez te dwa miesiące, które tam spędziłem, bardzo się rozwinąłem. Przez cały obóz treningowy, okres przygotowawczy i wspólne treningi byłem zdrowy. Dlatego uważam, że było to dla mnie błogosławieństwo - powiedział Sochan, którego słowa cytuje TVP Sport.
- W meczach przedsezonowych starałem się jak najlepiej wykorzystać każdą minutę, którą otrzymałem. Rozegrałem kilka dobrych spotkań. Jaki więc sens miałoby bycie negatywnie nastawionym czy złym z powodu zwolnienia z drużyny? Oczywiście, można na to patrzeć przez pryzmat tego, że to NBA i miałem ważny kontrakt, ale jednocześnie czuję, że złapałem dobry rytm - podkreślił.
- Po co więc rozpamiętywać coś, na co nie mam żadnego wpływu? Zamiast tego wolę skupić się na chwili obecnej, robić to, co do mnie należy, i utrzymywać ten rozpęd - zakończył.