Absurdalny transfer Barcelony. Kopał się w czoło, potem rozsypał. Nie do wiary, gdzie dziś gra
FC Barcelona przez długie lata miała ból głowy związany ze znalezieniem następcy Daniego Alvesa. Do poziomu prezentowanego przez Brazylijczyka nigdy nie zbliżył się Moussa Wague. Kariera Senegalczyka utknęła w martwym punkcie i wydaje się, że nie jest już do odratowania.
W sierpniu 2018 roku FC Barcelona sfinalizowała niespodziewany transfer. Do Katalonii z KAS Eupen za pięć milionów euro trafił Moussa Wague. Senegalczyk miał za sobą dopiero niecałe półtora sezonu na poziomie belgijskiej ekstraklasy. Hiszpańscy działacze uznali, że to wystarczy.
W tamtym czasie "Barca" dalej poszukiwała następcy dla Daniego Alvesa. W sezonie 2018/19 poza Wague do dyspozycji Ernesto Valverde był jeszcze Nelson Semedo. Czas pokazał, że FC Barcelona była zbyt wysokim progiem dla obu graczy.
Po transferze Senegalczyk przez długi czas nie miał uprawnień do gry. Gdy się to zmieniło, częściej występował on w drużynie rezerw. To właśnie w drugim zespole zadebiutował w Hiszpanii. Na szansę w pierwszej ekipie musiał poczekać.
Valverde postawił na Wague dopiero pod koniec sezonu. Piłkarz rozegrał 225 minut w trzech meczach. Jego występy przeszły bez większego echa. W pierwszej części kolejnych rozgrywek spędził na murawie 181 minut w trzech spotkaniach, co dalej wyglądało fatalnie.
W styczniu 2020 roku Barcelona wypożyczyła Senegalczyka do Nicei, licząc na to, że we Francji otrzyma więcej okazji na grę. Na początku wciąż dostawał mało szans. Jego sytuacja poprawiła się w marcu, lecz sezon przerwała pandemia koronawirusa.
Po zakończeniu rozgrywek Wague wrócił do Barcelony i znów został wypożyczony. Tym razem trafił do PAOK-u Saloniki. W Grecji zanotował 12 występów i przeżył prawdziwy koszmar. Zerwał więzadła rzepki, przez co po około trzech miesiącach musiał wrócić do Hiszpanii.
Prawy obrońca pauzował od grudnia 2020 do maja 2022 roku. Po powrocie do zdrowia został oddany za darmo do Goricy. W chorwackim klubie grał przez pierwszą połowę sezonu 2022/23, a następnie został bez pracy.
Wague spędził na bezrobociu prawie pięć miesięcy, aż w końcu zasilił szeregi cypryjskiego Anorthosisu. W nowym klubie występował ponad rok i przeniósł się do greckiego Panserraikosu. Po powrocie na Bałkany borykał się z licznymi problemami zdrowotnymi, często znajdując się poza kadrą.
W lipcu Senegalczyk znów zmienił klubowe barwy. Tym razem trafił do albańskiego Elbasani, w szeregach którego zanotował do tej pory jeden jednominutowy występ. Transfermarkt oszacował jego obecną wartość na 200 tysięcy euro. Ma on dopiero 28 lat, lecz jego kariera wydaje się nie do odratowania.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.