Amorim wściekły na szefów United. "Sytuacja jest naprawdę napięta"
Manchester United w niedzielę po raz kolejny stracił punkty w Premier League. Fabrizio Romano donosi o napiętej sytuacji między zarządem klubu oraz Rubenem Amorimem.
Portugalski szkoleniowiec nie przebierał w słowach po ostatnim spotkaniu. Zapewnia, że niezależnie od wyników nie ma zamiaru rezygnować z obecnego stanowiska.
- Przyszedłem tu, żeby być menedżerem Manchesteru United, a nie tylko trenerem. Wiem, że nie nazywam się Tuchel, Conte, Mourinho, ale ja jestem menedżerem Manchesteru United. I tak będzie przez następnych 18 miesięcy, chyba że zarząd zdecyduje się na wcześniejszą zmianę. Ja nie zamierzam odejść - zadeklarował.
Okazuje się jednak, że relacje między szkoleniowcem a szefami klubu nie są najlepsze. Portugalczyk ma pretensje o to, że "Czerwone Diabły" przegrywają rywalizację na polu transferowym.
- Sytuacja między Rubenem Amorimem i zarządem klubu jest naprawdę napięta. Amorim nie jest zadowolony z procesu pozyskiwania nowych zawodników przez United - powiedział Romano.
- Klub chciał kupić Antoine Semenyo, ale ten zdecydował się na transfer do Manchesteru City. United nie jest łatwo znaleźć zastępców dla obecnych piłkarzy - Joshuy Zirkzee czy Kobbiego Mainoo - przyznał.
- W tej chwili wszystko jest wstrzymane, jeśli chodzi o transfery. Amorim nie jest z tego powodu zadowolony - zakończył ceniony dziennikarz.