Bednarek o kuriozalnym samobóju. "Jak najszybciej zapomnieć"
FC Porto w czwartkowym meczu Ligi Europy zremisowało 1:1 z Nottingham Forest. Spotkanie skomentował Jan Bednarek, odnosząc się do kuriozalnego samobója z pierwszej połowy.
Porto szybko wyszło na prowadzenie, ale radość gospodarzy nie trwała długo. W kuriozalnych okolicznościach własnego bramkarza pokonał Martim Fernandes (więcej TUTAJ). W obronie kolegi stanął Jan Bednarek.
- Uważam, że rozegraliśmy dobre spotkanie. Stworzyliśmy sobie dogodne okazje, graliśmy w piłkę i to rozczarowujące, stracić gola w taki sposób. To był niefortunny moment. Przez chwilę nas to wybiło z rytmu, ale w pozostałej części meczu stanęliśmy na wysokości zadania - ocenił Bednarek w rozmowie z Recordem.
- To normalne, gdy przydarzy się taka sytuacja, ale musimy jak najszybciej zapomnieć o tym, co stało się z Martimem. Zawsze trzymamy się razem i to właśnie dlatego jesteśmy w tym sezonie tak mocni - podkreślił.
- To był trudny mecz dla wszystkich, a zwłaszcza dla Martima przez tego gola samobójczego, ale myślę, że rodzina Porto jest razem w dobrych i złych chwilach. Musimy nadal pokazywać naszą miłość do klubu i nasz styl gry. Jeśli wszyscy będziemy trzymać się razem - klub, kibice i drużyna - na koniec sezonu będziemy mogli cieszyć się z bardzo dobrych rzeczy - zapewnił.
W przyszłym tygodniu Porto czeka spotkanie rewanżowe. Bednarek jest pełen wiary w dobry rezultat. Ma nadzieję, że jego koledzy z ofensywy tym razem będą skuteczniejsi.
- Musimy lepiej wykańczać akcje. Mieliśmy ich tak wiele i gdybyśmy byli bardziej agresywni w polu karnym rywala, to mógłby być dla nas wielki wieczór. Tak się nie stało, ale musimy budować na tym występie, bo było w nim wiele pozytywów. Możemy jechać na rewanż z dużą pewnością siebie - zakończył.