Beniaminek zatrzymał Man City! Arsenal ucieka w tabeli Premier League

Beniaminek zatrzymał Man City! Arsenal ucieka w tabeli Premier League
IMAGO / pressfocus
Manchester City rozpoczął 2026 roku od potknięcia w Premier League. Zespół Pepa Guardioli podzielił się punktami z Sunderlandem 0:0. Ani jednej bramki nie obejrzeli też kibice Brentford i Tottenhamu.
Nowy rok rozpoczął się od wpadki Liverpoolu z Leeds United. Zespół Arne Slota tylko zremisował na Anfield Road 0:0. Straty punktów chciał zaś uniknąć Manchester City, który gonił Arsenal w Premier League.
Dalsza część tekstu pod wideo
Mecz z Sunderlandem, który był rozgrywany na obiekcie beniaminka, od początku nie układał się po myśli "Obywateli". Mimo tego, że ekipa Pepa Guardioli prowadziła grę, nie potrafiła tego przełożyć na konkrety. Groźne strzały Savinho i Phila Fodena jedynie mijały bramkę rywali.
Obraz tego spotkania nie zmienił się znacząco również po przerwie. Optyczną przewagę niezmiennie miał Manchester City. Dobrze dysponowana tego wieczoru obrona Sunderlandu była nie do skruszenia.
Kolejne uderzenia Savinho nie stwarzały większego zagrożenia. Prosto w bramkarza rywali, Robina Roefsa, uderzył natomiast Erling Haaland.
Mało brakowało, aby niewykorzystane po stronie faworyta okazje się na nim zemściły. W 54. minucie na drodze Eliezera Mayendy stanął Gianluigi Donnarumma. Włoch uratował swój zespół przed stratą gola.
Na niespełna kwadrans przed końcem spotkania bohaterem "Obywateli" mógł zostać Josko Gvardiol. Chorwat uderzył w słupek.
Mimo optycznej przewagi podopiecznych Guardioli kibice zgromadzeni na Stadium of Light nie obejrzeli ani jednej bramki. Mecz Sunderlandu z Manchesterem City zakończył się bezbramkowym remisem 0:0. Strata giganta do uciekającego Arsenalu wynosi obecnie cztery punkty.
W ostatnim czwartkowym meczu za ciosem po zwycięstwie nad Crystal Palace 1:0 zamierzał pójść Tottenham. Jego rywalem było Brentford.
Wystarczyło zaledwie sześć minut, aby kibice gospodarzy ryknęli z euforii. Piłkę w siatce umieścił Kevin Schade, jednak radość po stronie sympatyków Brentford nie trwała długo. Sędzia dopatrzył się ofsajdu. W efekcie w pierwszej części spotkania nie padła ani jedna bramka.
Po przerwie bohaterem "Kogutów" mógł zostać Mohammed Kudus. Jego strzał minimalnie minął jednak słupek. W efekcie starcie Brentford z Tottenhamem skończyło się tylko podziałem punktów 0:0.
Piotr - Sidorowicz
Piotr SidorowiczWczoraj · 22:56
Źródło: własne

Przeczytaj również