Była gwiazda Ekstraklasy wreszcie znalazła klub. Niesamowita kariera. "Co za agent"

Była gwiazda Ekstraklasy wreszcie znalazła klub. Niesamowita kariera. "Co za agent"
Krzysztof Porębski / PressFocus
Ten to był dopiero agent. Znany z Polski Ricardinho słynął nie tylko z boiskowych umiejętności, lecz także, a może: przede wszystkim, z ciągłych zmian klubów. Spokój odnalazł dopiero w ojczyźnie.
Ricardinho rozpoczynał karierę w Santo Andre. Nie udało mu się jednak przebić się z juniorskich drużyn do seniorskiego zespołu. Kilka miesięcy po debiucie w profesjonalnym futbolu został wypożyczony do Mogi Mirim, gdzie po kilku udanych miesiącach został sprzedany.
Dalsza część tekstu pod wideo
Nie zabawił jednak tam długo. Chciał bowiem poszukać szczęścia za granicą. I w ten sposób trafił do Polski. Najpierw na pół roku wypożyczył go Górnik Łęczna. Brazylijczyk błyskawicznie stał się jedną z gwiazd I ligi. W rundzie wiosennej kampanii 2011/12 zdobył pięć bramek i zaliczył cztery asysty w 16 spotkaniach.
Klub nie zdecydował się jednak na wykupienie Ricardinho. Koniec końców "podkradli" go ligowi oponenci w postaci Wisły Płock. Skrzydłowy utrzymał dotychczasową dyspozycję. Na przestrzeni 34 występów mógł pochwalić się dorobkiem 12 goli i trzech asyst w 34 meczach. Aż w końcu dostrzeżono go w Ekstraklasie.
Po sezonie 2012/13 Brazylijczyka sprowadziła Lechia Gdańsk. Tam historia się powtórzyła. Przeskok o klasę wyżej okazał się być dla niego bez żadnej różnicy. W rozgrywkach 2013/14 zgromadził 28 występów, w których zdobył siedem bramek oraz zanotował dwie asysty.
Tym razem uwagę na Ricardinho zwróciły nie tylko drużyny Ekstraklasy, lecz także zagraniczne zespoły. Z jednej strony klub nie mógł pozwolić sobie na sprzedaż filaru ekipy. Z drugiej strony potrzebował dopływu pieniędzy. Ostatecznie sprzedał go do Sheriffu Tyraspol za 350 tysięcy euro. Na obecne, według obowiązującego wówczas kursu, to półtora miliona złotych.
Tam skrzydłowy spędził znacznie więcej czasu, bo dwa i pół roku. Wygrał jednak wszystko, co mógł. Dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo Mołdawii i Puchar Mołdawii. Dwa razy był też królem strzelców mołdawskiej ekstraklasy. Wygrał równiez Superpuchar Mołdawii. Zaczęły pytać o niego jeszcze bogatsze oraz silniejsze kluby. Najpierw piłkarz przeszedł do zespołu z pierwszego koszyka.
Ricardinho został wypożyczony na pół roku do Szardży. Choć miał tam zapewnione występy w podstawowym składzie, nie wiodło mu się tam znakomicie. Po powrocie z wypożyczenia jego umowa z dotychczasową ekipą dobiegła końca. Zawodnik przeniósł się zatem do drużyny z drugiego koszyka. Padło na Crveną zvezdę.
Tam nastąpiło brutalne zderzenie z rzeczywistością. Brazylijczyk nie mógł liczyć na miejsce w pierwszej jedenastce. W dodatku przytrafiały mu się kontuzje, które niemal doszczętnie pozbawiły go możliwości gry w europejskich pucharach oraz pokazania się na tle jeszcze lepszych klubów. Na osłodę został mistrzem Serbii.
Skrzydłowy nie doświadczył jednak euforii związanej ze zdobyciem tytułu na własnej skórze. Po rundzie jesiennej rozgrywek 2017/18 oddano go do FK Tosno. Pobyt tam okazał się być potężną klapą. Ponownie był tylko rezerwowym, za jego występami nie szły w parze liczby. Na dokładkę jego klub wygrał Puchar Rosji, a następnie... zleciał z rosyjskiej ekstraklasy i upadł.
Zdesperowany gracz postanowił wrócić do kraju, gdzie wiodło mu się najlepiej: do Polski. Po pięciu latach ponownie związał się z Wisłą Płock. I ponownie zaczął "zjadać" Ekstraklasę. W 54 występach strzelił 15 goli i zanotował trzy asysty. Po półtora roku skusiła go jednak perspektywa zarobienia większych pieniędzy na końcówkę kariery. Po raz kolejny udał się za granicę.
Po rundzie jesiennej sezonu 2019/20 klub koniec końców sprzedał go do Khor Fakkan za 150 tysięcy euro. Tam występował często, jednak nie był w stanie utrzymać dotychczasowej formy. Po roku powrócił do Polski. Tym razem związał się z ŁKS-em Łódź.
Tam spędził półtora roku. W I lidze nie szło mu jednak tak dobrze, jak w Ekstraklasie. Po sezonie 2021/22 się z nim pożegnano. Zakończył pobyt w klubie z dorobkiem 38 występów, w których zdobył sześć bramek i zaliczył dwie asysty. Po raz pierwszy w karierze Brazylijczyk pozostał bez klubu. Na pomocną dłoń czekał długie miesiące.
Finalnie odezwał się Sheriff Tyraspol, który przygarnął go na półtora roku. To był klucz do sukcesu. Skrzydłowy sięgnął po mistrzostwo Mołdawii i Puchar Mołdawii. Nie odgrywał już pierwszoplanowej roli, natomiast miał okację posłużyć doświadczeniem wielu młodszym graczom. W rozgrywkach 2023/24 został nawet najlepszym asystentem ligi.
Po półtora roku przygoda ponownie się zakończyła. Choć Ricardinho miał oferty z Europy, kierując się dobrem rodziny przyjął propozycję z ojczyzny. Zasilił szeregi Rio Branco. Tam gracz cieszy się futbolem u boku najbliższych. Mimo że nieuchronnie zbliża się do końca kariery, wciąż czaruje na boisku - tym razem w niższych klasach rozgrywkowych.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.
Michał - Boncler
Michał BonclerDzisiaj · 10:00
Źródło: Transfermarkt / własne

Dyskusja

Przeczytaj również