"Było, jak chciał Marek. Teraz jest inaczej". Stanowczy głos z Rakowa

"Było, jak chciał Marek. Teraz jest inaczej". Stanowczy głos z Rakowa
Mateusz Sobczak / pressfocus
W Rakowie Częstochowa doszło do dużych zmian. Fatalny start sezonu sprokurował zatrudnienie nowego szkoleniowca. Tym razem postawiono na trenera niezwiązanego z Markiem Papszunem, o czym mówi Wojciech Cygan, prezes "Medalików".
Raków zaczął ten sezon z Dawidem Kroczkiem. Wyszło jednak bardzo słabo. Zespół nie tylko nie awansował do europejskich pucharów, ale też przegrał wszystkie spotkania w Ekstraklasie.
Dalsza część tekstu pod wideo
W efekcie Kroczek stracił posadę, jego miejsce zajął Tomasz Kaczmarek. Kaczmarka wykupiono z Radomiaka Radom, o czym pisaliśmy TUTAJ. Do tej pory nowy szkoleniowiec wygrał jedno spotkanie, drugie przegrał.
- Fatalny początek sezonu. Stąd zmiana trenera. Był tymczasowy, teraz jest docelowy. Nie chcę absolutnie gloryfikować tych dwóch kolejek, gdzie trener Tomasz Kaczmarek prowadził zespół i mówić, że już nastąpiła jakaś wielka zmiana, bo raz wygraliśmy, a raz przegraliśmy, ale w mojej ocenie niewątpliwie zaczęliśmy lepiej grać w piłkę. Jesteśmy jednak rozliczani z wyników, a nie za wrażenia artystyczne, bo to nie łyżwiarstwo, więc dalej musimy iść ścieżką wytyczoną przez trenera Kaczmarka i konsekwentnie punktować - powiedział Wojciech Cygan dla Interii.
- Trener ma poprawić sytuację. Radomiak też tracił dużo bramek, kiedy przychodził, ale w czterech ostatnich meczach stracił już tylko jedną. To pokazuje, że trener Kaczmarek ma pomysł i potrafi go skutecznie wprowadzać. A co do naszej ofensywy, to mam wrażenie, że nie tym przegrywamy mecze - dodał.
Prezes Rakowa zwrócił również uwagę na rozbrat z Markiem Papszunem. Od kilkunastu lat Raków zatrudniał trenerów związanych z Częstochową lub będących asystentami Papszuna. Kaczmarek ten trend zakończył.
- Trener Papszun był długo i budował drużynę na swoją modłę. Zaczynał, grając bez większej presji od drugiej ligi, bo jednak inna jest presja, gdy walczy się o awans z drugiej do pierwszej, czy z pierwszej do Ekstraklasy, a inna, gdy już walczy się o te najwyższe cele, gdy chce się podtrzymać pozycję, grać w Europie. Nie chcę deprecjonować w żadnej mierze osiągnięć trenera Papszuna, ale chcę powiedzieć, że przez te lata wielu piłkarzy przeszło przez szatnię, że były okna, gdzie wymieniało się dziesięciu czy więcej piłkarzy. Było, jak chciał Marek. Dziś jest kolejny trener. Chciałbym, żeby był dłużej, żebyśmy zobaczyli co za rok, czy dwa z jego pomysłem i jego ruchami transferowymi. Może to zakończy proces porównywania każdego kolejnego trenera z Markiem - ocenił.
- Może tak, może szukaliśmy kogoś, kto będzie kontynuował jego podejście do kadry, którą zbudowaliśmy. Może szukaliśmy cech, które Marek w nas zaszczepił, ale to też są takie cechy uniwersalne, jak wiara, czy determinacja. Kiedyś rywale przyjeżdżali do Częstochowy i wiedzieli, że będzie trudna przeprawa. Marek odnosił sukcesy, długo był w klubie, ale nie ma w klubie ołtarzyka, gdzie każdy podchodzi i mówi, że będzie tak, jakby Marek kiedyś chciał, bo to dla nas święte. Poza tym za bardzo się to wszystko upraszcza. Jak powiedziałem, nie chcę umniejszać sukcesów Marka, ale ktoś dbał o inne aspekty, o sponsorów, dzień meczowy czy licencje, ktoś finansował ten klub, ktoś pomagał w tamtych sukcesach - podsumował.
Następnym rywalem Rakowa będzie Korona Kielce. Mecz zaplanowano na 19 września.

Dyskusja

Przeczytaj również