Były gracz Legii błysnął w Lidze Europy. Kamiński musi poczekać
Kluby Polaków zakończyły trzecią kolejkę fazy ligowej Ligi Europy w zmiennych nastrojach. Red Bull Salzburg zremisował z Celje 2:2, a Benfica wygrała z Omonią Nikozja 4:1.
Celje - Red Bull Salzburg
Starcie rozpoczęło się leniwie. Oba kluby skupiały się na posiadaniu piłki, nie tworząc wielu klarownych sytuacji. Później rywalizacja zaczęła się jednak rozkręcać.
W dziewiątej minucie Austriacy wyszli na 1:0. Po podaniu Damira Redzicia z kilkunastu metrów kropnął Sota Kitano. Po chwili nad poprzeczką huknął Haris Tabaković.
W odpowiedzi słupek obił Veton Tusha. Do przerwy było 0:1. W 46. minucie było już 0:2. Redzić obsłużył Jespera Lindstroema, który posłał futbolówkę tam, gdzie chciał.
W 50. minucie zrobiło się 1:2. Tym razem przypomniał o sobie stary znajomy z Ekstraklasy. Po zagraniu Svita Seslara Blaż Kramer przeprowadził indywidualną akcję i trafił do bramki.
Niedługo później piłkę do siatki wbił Dominik Schmid. Sędzia uznał jednak, że znajdował się na spalonym. W 90. minucie Celje trafiło na 2:2. Po podaniu Yayi Dukuly'ego piłkę w siatce umieścił Armandas Kucys.
90 minut rozegrał Łukasz Bejger, który ustrzegł się błędów. W przerwie Umuta Tohumcu zastąpił Bartosz Mazurek, który nie zapisał się ani na plus, ani na minus, a w doliczonym czasie gry zarobił żółtą kartkę.
Omonia Nikozja - Benfica
Od początku goście nacierali na gospodarzy. Szybko przyniosło to efekt. W 14. minucie przyniosło to efekt w postaci gola. Po dograniu Fredrika Aursnesa do własnej siatki trafił Loic Nego.
Niedługo później obok słupka przymierzył Ewandro. W 42. minucie zrobiło się 1:1. Po kapitalnym dośrodkowaniu Jadena Montnora do siatki trafił Andronikos Kakulis.
Do przerwy było 1:1. W 49. minucie Benfica wróciła na prowadzenie. Fabiano zatrzymał strzał Alexandra Baha. Wangelis Pawlidis był jednak tam, gdzie być powinien i wpakował piłkę do bramki.
Po chwili Fabiano zastopował uderzenie Gianluki Prestianniego. W 76. minucie "Orły" zadały kolejny cios. Luuk Brouwers podał piłkę Aursnesowi, który nie zmarnował tej szansy.
W 85. minucie ekipa z Lizbony dobiła rywali. Po podaniu Dodiego Lukebakio dzieła zniszczenia zwieńczył Prestianni. W ostatnich minutach gra toczyła się w okolicach koła środkowego.
Nie zagrał Jakub Kamiński, który cały czas dochodzi do siebie po ostatnich problemach zdrowotnych. Możliwe jednak, że znajdzie się w składzie w weekendowym starciu w lidze.