Były piłkarz Lecha krytykował Frederiksena. Teraz przyznaje się do błędu
Marek Rzepka w przeszłości mocno krytykował Nielsa Frederiksena za pracę w Lechu Poznań. Teraz w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet Polak przyznał się do błędu ws. szkoleniowca.
Rzepka w przeszłości reprezentował barwy Lecha. Teraz z uwagą obserwuje kolejne mecze "Kolejorza". Martwi go kontuzja Aliego Gholizadeha z sobotniego spotkania z Motorem.
- Przyznaję, że jednak bardziej martwi mnie kontuzja Gholizadeha, niż cieszy zwycięstwo. Ali to nie tylko najlepszy piłkarz Lecha, ale również całej ligi. Zagrał tylko kilkanaście minut, a i tak potrafił stworzyć kilka świetnych okazji z niczego. Mam nadzieję, że to tylko naciągnięcie, a nie zerwane więzadła - powiedział Rzepka.
- Bengtsson na lewej stronie bywa przewidywalny, często schodzi do środka i brakuje tego pójścia na lewą nogę, jak dawniej robił to Kuba Kamiński. Ale trzeba przyznać, że wykonuje ogrom pracy w obronie, wraca, biega, walczy. W meczu z Motorem, grając z konieczności na prawej flance, zachował się jak rasowy napastnik, strzelając gola. To pożyteczny, ambitny zawodnik, który wnosi wiele do drużyny, ale jeszcze nie określiłbym go jako gwiazdy Lecha - ocenił.
W przeszłości były piłkarz Lecha mocno krytykował Nielsa Frederiksena. Teraz przyznaje się do błędu ws. duńskiego szkoleniowca. Chciałby, aby podpisał on nowy kontrakt.
- Przyznaję, że po pierwszych dwóch meczach tej rundy miałem go dosyć. Twierdziłem, że należy się z nim pożegnać, bo spotkania z Lechią (1:3) i Piastem (0:1) zostały oddane walkowerem, zwłaszcza to pierwsze. Teraz biję się w pierś i mogę powiedzieć, że się pomyliłem - przyznał.
- Zespół się rozwinął, trener potrafił wyjść z trudniejszego momentu i znajduje odpowiednie rozwiązania, gdy sytuacja tego wymaga. Najlepszy przykład to występy Roberta Gumnego na pozycji stopera. Jeżeli Lech obroni tytuł, nie ma innej opcji niż pozostanie Frederiksena. No chyba że on sam będzie chciał odejść - zakończył.