Były selekcjoner murem za Urbanem. Wskazał powód słabych wyników

Mecz z Rumunią ma być dla Jana Urbana spotkaniem o posadę. W rozmowie z WP Sportowe Fakty w obronie selekcjonera zdecydowanie stanął Jerzy Engel.
Były trener reprezentacji Polski podkreśla, że podczas pierwszej połowy meczu ze Szwecją polska kadra momentami grała znakomicie. Uważa, że może być to bazą na kolejne miesiące.
- Muszę powiedzieć, że 20 minut w meczu ze Szwedami bardzo mi się podobało. Nasi grali znakomicie, zwieńczyli tę dobrą grę bramką i mogli zdobyć ich więcej. Polska całkowicie zdominowała grę. Szwedzi byli wówczas bezradni i wydawało się, że to jest ten moment, w którym nasza reprezentacja załapała, że tak właśnie ma to wyglądać. I na tym fragmencie można budować optymizm wokół tej kadry. Trzeba tylko wyciągnąć wnioski, dlaczego to trwało 20-25 minut, a nie 90 - powiedział Engel.
W rozmowie z WP Sportowe Fakty były selekcjoner zdecydowanie stanął w obronie Jana Urbana. Jego zdaniem winy za słabą grę nie ponosi trener, lecz sami piłkarzy.
- Nie można na reprezentację przyjechać przygotowanym na 70 czy 80 procent. To musi być pełne 100 procent. Jeżeli tego nie ma, trudno jest o sukces na arenie międzynarodowej - ocenił.
- Najprościej jest strzelać w jeden cel, czyli w selekcjonera, ale gdyby przeanalizować grę poszczególnych zawodników, okazałoby się, że winnych jest o wiele, wiele więcej - dodał.
- Stoję murem za każdym trenerem, bo wiem, jak trudna jest praca selekcjonera. Teraz wszyscy powinniśmy go wspierać, a nie atakować. Wtedy będzie miał spokojniejszą pracę - zakończył.