Były trener Legii w potrzasku. Musiał schronić się w ambasadzie

Ricardo Sa Pinto znalazł się w ekstremalnej sytuacji. Byłemu trenerowi Legii Warszawa w pracy przeszkodził bojkot.
W latach 2018-2019 Ricardo Sa Pinto był szkoleniowcem Legii Warszawa. 53-letni Portugalczyk nie zrobił furory. Zanotował 16 wygranych, sześć remisów oraz sześć przegranych. Nie podniósł żadnego trofeum.
Od ubiegłego roku szkoleniowiec prowadzi Esteghlal Teheran. W ostatnich dniach znalazł się jednak w ekstremalnej sytuacji. Wszystko z uwagi na zamieszki, które rozgorzały w Iranie.
Mieszkańcy wszczęli protesty ze względu na pogarszającą się sytuację gospodarczą. Władze przystąpiły do krwawego tłumienia manifestacji, zaś na ulicach zginęło minimum 648 osób.
Sa Pinto i członkowie jego sztabu szkoleniowego zaczęli realnie obawiać się o swoje życie. Z tego względu w środę opuścili klub i udali się do portugalskiej ambasady, która udzieliła im schronienia.
53-letni Portugalczyk wydał oświadczenie w mediach społecznościowych. Przyznał, że nie chciałby opuszczać zespołu, jednak aktualnie nie ma warunków do jego prowadzenia drużyny.
- Czuję się zobowiązany zostać tu, nadal trenować moją ekipę, ale też zorientować się, czy w ogóle są do tego warunki. Ciężko mi jest teraz odchodzić. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Takie jest moje życzenie - przekazał.
Komunikacja w Iranie jest bardzo utrudniona. W wielu miejscach nie ma zasięgu. Dużo państw ostrzegło swoich mieszkańców, żeby w najbliższych tygodniach unikali podróży do kraju.
Esteghlal Teheran plasuje się na trzecim miejscu w irańskiej ekstraklasie. Liderem rozgrywek jest Sepahan, a drugie miejsce zajmuje Persepolis. Jak dotychczas odbyło się 15 serii gier.