Co on tam robił? Wielka pomyłka transferowa Lecha Poznań
W ostatnich latach Lech Poznań zaliczył wiele pomyłek na rynku transferowym. Jedną z nich był Roko Baturina. Choć spędził w klubie tylko cztery miesiące, zostanie zapamiętany na długo z jednej rzeczy.
Roko Baturina zaczynał karierę w ekipie RNK Split. Tam, w 2017 roku, zanotował pierwszy występ w zawodowym futbolu. Na jego talencie migiem poznały się inne kluby. Koniec końców przechwyciło go Dinamo Zagrzeb, gdzie długo nie mógł przebić się z juniorów do seniorów. Zaś kiedy mu się to udało, grał przede wszystkim w rezerwach.
Z czasem zaistniała sytuacja przestała mu jednak odpowiadać. W związku z tym w 2020 roku udał się na wypożyczenie do Bravo. Tam nastąpiła eksplozja jego talentu. Chorwacki snajper w kilka tygodni stał się jednym z gwiazdorów słoweńskiej ekstraklasy. Mimo to jego macierzysty klub nie widział go w składzie. Przyszedł czas na transfer.
Baturina trafił do Ferencvarosu. Po transferze do węgierskiej ekstraklasy nie wiodło mu się najlepiej. Wbrew oczekiwaniom nie stał się graczem pierwszego wyboru. Gdy wchodził na plac gry z ławki rezerwowych, miał za to problemy ze skutecznością. Po sezonie 2020/21 zapadła decyzja, że Baturina powinien udać się na wypożyczenie.
W letnim oknie transferowym zainteresowanie chorwackim napastnikiem wykazał Lech Poznań, który dokonywał przebudowy ataku. "Kolejorz" sprowadził go na zasadzie rocznego wypożyczenia. W porozumieniu między klubami znalazła się do tego opcja wykupu chorwackiego snajpera. Szybko okazało się, że nie będzie ona potrzebna.
Baturina miał być opcją w wypadku kontuzji Mikaela Ishaka i Artura Sobiecha. Obyło się jednak bez urazów i jednego, i drugiego. W związku z tym chorwacki napastnik nie miał szans na grę. W dodatku w klubie prędko zmieniła się koncepcja przebudowy ataku. Maciej Skorża chciał otrzymać uniwersalnego gracza, mogącego zabezpieczyć i szpicę, i skrzydła. Baturina takim nie był.
W związku z tym Lech zakończył wypożyczenie chorwackiego snajpera po czterech miesiącach. Stał się on jednym z nielicznych graczy Lecha, którzy nie rozegrali ani jednej minuty w PKO BP Ekstraklasie. Skorża korzystał z niego tylko w starciach Pucharu Polski. Jego bilans w "Kolejorzu" wyniósł trzy mecze w pierwszej drużynie oraz sześć spotkań i jedno trafienie w drugim zespole.
Baturina dograł rozgrywki w macierzystej ekipie - choć "dograł" to może słowo na wyrost - z kolei po kampanii 2021/22 ponownie zaczął udawać się na wypożyczenia. Rundę jesienną spędził w Mariborze, a rundę wiosenną odbębnił w Racingu Santander. W obu przypadkach regularnie dostawał szanse na grę, jednak nie zanotował większych osiągnięć strzeleckich.
W 2023 roku chorwacki napastnik przeniósł się do Gil Vicente. Zmiana otoczenia nie przyniosła jednak rezultatu. Baturina ponownie dużo grał, mało strzelał. W klubie stracono do niego cierpliwość jedynie po paru miesiącach. Rozgrywki 2023/24 dokończył w Racingu Santander, w sezonie 2024/25 grał w Maladze, z kolei w kampanii 2025/26 występował w Horsens.
W żadnym z klubów nie udało mu się jednak nawiązać do występów w Bravo. Żaden nie chciał go także wykupić. Wyglądało na to, że w najbliższym czasie Baturina może zostać bez klubu. Koniec końców w letnim oknie transferowym sięgnęło po niego FC Aarau. Tam nie zdążył pokazać pełni swoich możliwości. Po udanym początku rozgrywek doznał kontuzji. Uraz wyklucza go z gry do dziś.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze ligowe i przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.