Co za dramat PSG w LM. Jeden gol zmienił wszystko. Wielki powrót Musiali

Bayern Monachium pokonał na wyjeździe PSV Eindhoven 2:1 i przypieczętował awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Bohaterem faworyta został Jamal Musiala, który wrócił do strzelania po groźnej kontuzji. Wpadkę zaliczyło zaś PSG, które wypadło z czołowej ósemki.
Przed rozpoczęciem ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów piłkarze Paris Saint-Germain nie mieli pewnego miejsca w czołowej ósemce, które dawało bezpośredni awans do 1/8 finału. Jeśli mistrz Francji chciał uniknąć rywalizacji w fazie play-off, musiał ograć Newcastle United.
Wydawało się, że starcie rozgrywane na Parc des Princes nie mogło rozpocząć się lepiej dla mistrza Francji. Już w 4. minucie podopieczni Luisa Enrique otrzymali rzut karny. Do ustawionej na wapnie piłki podszedł Ousmane Dembele, jednak nie wykorzystał dogodnej sytuacji.
Paris Saint-Germain szybko się zrehabilitowało i chwilę później wyszło na upragnione prowadzenie. Po szybkiej kontrze na 1:0 strzelił Vitinha. Reprezentant Portugalii trafił do siatki po uderzeniu z dystansu.
Mistrz Francji nie potrafił jednak pójść za ciosem. Na domiar złego boisko z powodu kontuzji stawu skokowego musiał opuścić Chwicza Kwaracchelia.
Tuż przed końcem pierwszej połowy sytuacja Paris Saint-Germain skomplikowała się jeszcze bardziej za sprawą Joe Willocka. Anglik wpisał się na listę strzelców i doprowadził do remisu 1:1.
Po przerwie atakujący "Srok" raz jeszcze umieścił piłkę w siatce. Tym razem sędzia prowadzący to spotkanie dopatrzył się jednak ofsajdu.
Mimo wyraźnej przewagi mistrzowie Francji nie potrafili przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Spotkanie rozgrywane na Parc des Princes zakończyło się remisem 1:1. Wpadka PSG sprawiła, że faworyt wypadł z najlepszej ósemki, zajął 11. miejsce i zagra w 1/16 finału. Tuż za plecami Francuzów znalazło się Newcastle United.
W ubiegłym tygodniu grę w 1/8 finału Ligi Mistrzów zapewnił sobie natomiast Bayern Monachium. Pewne miejsce w czołówce pozwoliło dokonać kilku zmian. Wśród rezerwowych znalazł się m.in. Harry Kane.
Brak Anglika szybko zaczął dawać się we znaki. Mimo tego, że zespół z Bawarii prowadził grę, długo nie potrafił skruszyć obrony PSV Eindhoven.
Na pierwszą w tym meczu bramkę dla Bayernu było trzeba poczekać aż do 58. minuty. Do strzelania po kontuzji wrócił Jamal Musiala. Niemiec skorzystał z podania Lennarta Karla i trafił na 1:0.
Na kwadrans przed końcem do remisu 1:1 doprowadził Ismael Saibari. Na wiele się to jednak nie zdało. W samej końcówce bohaterem Bayernu został Kane, który uratował zwycięstwo 2:1.