Co za końcówka Manchesteru City! Przegrywali do 84. minuty, wygrali w doliczonym czasie [WIDEO]
![Co za końcówka Manchesteru City! Przegrywali do 84. minuty, wygrali w doliczonym czasie [WIDEO]](https://pliki.meczyki.pl/original/645/6a8b0ac2812d4.jpg)
Manchester City przez większość spotkania z Bournemouth przegrywał na własnym obiekcie. Po golu w doliczonym czasie gry gospodarze wygrali jednak 2:1.
"The Citizens" przed tygodniem ulegli aż 0:3 Arsenalowi w meczu o Tarczę Wspólnoty. Początek zmagań w Premier League wcale nie był dla nich łatwiejszy.
Mecz z Bournemouth mógł ułożyć się całkiem nieźle, gdyby skuteczniejsi byli Rico Lewis i Erling Haaland. Ten pierwszy został zatrzymany przez bramkarza, Norweg spudłował natomiast z pięciu metrów.
Niewykorzystane okazje zemściły się na City w 26. minucie. Evanilson świetnie wypatrzył Taverniera, a ten strzałem z pierwszej piłki pokonał Donnarummę.
Niewiele brakowało, aby do przerwy wynik był wyższy. Tavernier uderzył tuż obok bramki, a Donnarumma zatrzymał Kluiverta. Gospodarze bezskutecznie domagali się rzutu karnego, gdy przewrócił się Haaland.
Tuż po przerwie przed stuprocentową szansą na gola stanął Marc Guehi. Obrońca nie zdołał jednak trafić po znakomitym dośrodkowaniu Elliota Andersona. Pomocnik doznał później urazu i nie dokończył spotkania.
Gospodarze nadal atakowali, starając się doprowadzić do wyrównania. Kolejną szansę zmarnował Haaland, ale w 84. minucie skuteczniejszy był Guehi, który wykorzystał podanie Cherkiego.
To napędziło City, które ruszyło po kolejnego gola. W doliczonym czasie gry do siatki trafił Gvardiol. Początkowo bramki nie uznano ze względu na spalonego, ale analiza VAR wykazała, że przekroczenia przepisów nie było.
Dzięki temu drużyna Enzo Mareski ostatecznie wygrała 2:1. Włoch nie ma łatwego początku w nowym klubie, ale może świętować pierwsze zwycięstwo w meczu o stawkę.